sobota, 11 lipca 2015

Rozdział 2

 Liv słyszała kroki Isabell nadchodzące w jej stronę, więc szybko usiadła na łóżko koło Veronici, żeby mama nic nie podejrzewała.
-Hej córeczko ! - zawołała Isabell wchodząc do pokoju po czym przytuliła Liv.
-Hej mamo... Była dzisiaj poczta ? 
-Poczta ? Niee .. Nie było dzisiaj 
poczty. - skłamała Isabell.
-Nie było ? Spoczko, myślałam że była.
-Niee, nie było żadnej poczty, ani jednego listu. - powiedziała Isabell po czym szybko wyszła z pokoju.
-Roni ! To muszą być na pewno listy od mojego taty ! To jest takie jasne.. 
-No .. Możliwe, bo skoro chcą to wszystko przed tobą ukryć ..
-Jak tylko będę sama w domu, to poszukam tych listów, musi być ich dużo.
-Nie koniecznie .. Ale ja naprawdę bym chciała abyśmy nie rozmawiały  na razie o twoim tacie.. Dla twojego dobra, oczywiście.. żebyś się nie denerwowała, bo prawda o tacie może być dobra, ale niestety może być tez zła .. 
-Ja myślę .. że ta prawda jest zła ..
-Eh .. I o to mi właśnie chodziło, masz same złe myśli, za dużo o tym teraz myślisz.
-No, niestety ale muszę się z tym zgodzić co mówisz,ale .. ale ja naprawdę nie pamiętam mojego ojca, nie wiem nawet  kim on jest .. 
-Rozumiem cię, kochana .. Ale słuchaj.. Mam taki plan na wieczór, żebyś juz tak o tym nie myślała - powiedziała Roni uśmiechając sie do Liv
-Eh .. No dobra.. No .. Wiec mów 
-Zamówimy pizzę i obejrzymy sobie jakąś komedię ? - zaproponowała Roni Liv
-Pomysł nie jest zły. - Jak powiedziały tak zrobiły, no .. prawie .. gdy Liv chciała pójść do kuchni, zatrzymała sie przy drzwiach od pokoju, ponieważ słyszała jak jej mama kłóciła się z jakimś mężczyzną przez telefon, gdy poszła do toalety, Liv szybko poszła do kuchni i chwyciła mamy telefon w dłoń i sprawdziła rejestr połączeń, ale gdy zauważyła ostatnią rozmowę, była ona z nr. prywatnym. A miała nadzieję, że będzie to jednak kontakt "zapisany". 
Mimo tego Liv stwierdziła, że jest z lekka za późno, wiec zamówiła tą pizzę i obejrzały, tak jak miały w planach .. komedię.
Kiedy był już ranek, Isabell pojechała do pracy a Jason pojechał na miasto. 
Liv zrobiła śniadanie sobie i Roni, po śniadaniu się ubrały... i .. wkońcu nadszedł ten czas, by poszukać tych listów, które prawdopodobnie są od ojca Liv i Jason'a.
Szukały i szukały, po szufladach w gabinecie Isabell, u Jasona w pokoju.. Nigdzie ich nie było. W końcu stwierdziły, że nie ma sensu tego szukać. 
Dziewiętnastolatki pomyślały, że pójdą do sklepu po przekąski, ponieważ pomyślały, że tej nocy zrobią sobie tzw. "seans filmowy". Więc poszły... ale kiedy już zrobiły zakupy, zaczepiła ich ta sama grupka młodych ludzi, co tego razu jak wracały z zakupów. Oczywiście nie dawali im spokoju. 
W pewnym momencie, nagle wyskoczył i obronił je pewien dziewiętnastoletni blondyn.
-Ej, ludzie, nie macie się kogo czepiać ?
Myślicie, że te piękne dziewczyny się kiedykolwiek zainteresują takimi pacanami, jak wy ? 
-O .. Mój .. Boże ! Czy to w samej osobie R .. Ross .. Lynch ?! O mój Boże, o mój Boże .. ! - wykrzyknęła zaskoczona Veronica.
-Tak .. to w samej osobie ja. - zaśmiał się blondyn.
-Ale .. ale jak ty .. co ty tu ...
robisz ?? - spytała zszokowana Liv.
-Przyleciałem do starego, dobrego przyjaciela. Na ten czas u niego mieszkam, a za niedługo będę mieszkał niedaleko tego miejsca z rodziną. 
-Naprawdę ?! No nie wierzę. Cud poprostu. - krzyknęła Roni.
-I bardzo Ci dziękujemy za obronę. -powiedziała Liv.
-Nie miałem wyboru, takie dwie ślicznotki, i jakieś pacany, które ich zaczepiają. - zaśmiał się Ross.
-Haha, a tak w ogóle, to Olivia jestem a to jest Veronica, w skrócie Liv i Roni. - zaśmiała Olivia.
-A ja Ross, miło mi.
-Ty się nie musisz przedstawiać, Ciebie wszyscy znają, hihi.
-Taaak jasne, haha. Mógłbym was prosić o numer telefonu? - zapytał Ross.
-Jasne ! Matko!  Liv,
uszczypnij mnie bo w to nie wierzę!-powiedziała Roni poczym Liv uszczypnęła ją. -Ałć .. ja żartowałam!-Krzyknęła Roni.
-Dobra tylko spokojnie, a i miałyśmy podać mu swoje numery. 
-No właaśnie, czekam, aż będę mógł sobie już je zapisać i dodać do ulubionych. - zaśmiał się blondyn po czym Veronica i Olivia podały mu swoje numery, i on im.
-Nie wiem czy byś się zgodził, ale może jutro wpadniesz do mnie ? Veronica jest u mnie na długo, więc ona też by była.
-Hmm .. Ciekawa propozycja, myślę, że tak. Tylkoo, nie wiem gdzie mieszkasz.-zaśmiał się Ross.
-Aa to spokojnie, jakoś się zgadamy.
-A to spoczko, to do jutra. - powiedział
po czym przytulił je na pożegnanie.
-O Matko, o Matko, o Matko ! 
-Roni, spokojnie, haha.
-Przyznaj się, podoba ci się ?
-Sama nie wiem ..
-Jak to nie wiesz ? Przecież on jest taki cudny. Dobra nie ważne. Wracamy do domu już ?
-Jo spoko, chodźmy. - powiedziała Liv po czym poszły do domu.
Gdy weszły, usiadły na łóżko, a Roni co chwilę nadawała o spotkaniu z Rossem
-Roni, on napisał do mnie.
-Coo ? Naprawdę ?
-Taak - powiedziała Liv po czym sprawdziła SMS'a od Rossa i pokazała go Roni, w którym było napisane: "No Hey Liv :). Już się nie mogę doczekać jutra. Mogłabyś opisać gdzie mieszkasz ? W sumie, nie wiem, czy się zgodzisz, ale mógłbym wpaść za około 3 godzin. Co o tym sądzisz ? :)"
-Liv ! Napisz mu że się zgadzasz ! Prooszę. 
-No, w sumie. Okey, już piszę. - Powiedziała Liv i napisała tą wiadomość do Rossa. Gdy Liv napisała, dziewczyny poszły do salonu, usiadły na kanapę i oglądały telwizję. Czekając na niego.
Po  3 godzinach w końcu przyszedł, Liv otworzyła i się przywitali przyjacielskim uściskiem.
-To co robimy ? - zaśmiał się blondyn.
-Em .. Myślałam żeby obejrzeć film i zamówić pizzę. - powiedziała Liv.
-Okey, zapłacę za pizzę.
-Ross, no co ty. Ja zapłacę.
-Liv, proszę cię, nie chcę żebyś płaciła, ja zapłacę.
-Dobra, ciężko cię do czegoś przekonać. Rób co chcesz. - powiedziała Liv, po czym usiadli wszyscy na kanapę i oglądali aż 4 filmy. Zajęło im to mniej więcej 5-6 godzin. 
Kiedy skończyli, Ross musiał juz iść.
-Ross, skoro chcesz iść, to musimy sie teraz pożegnać, bo muszę iść do toalety. - zaśmiała się Roni, pożegnała się z Rossem i poszła do toalety.
-Liv, przepraszam, że muszę już iść. 
-Nic nie szkodzi. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie wpadniesz.
-Jasne, było super. - zaśmiał się Ross.
-No, nie było źle.
-Napiszę jeszcze do ciebie dziś.
-Oki, to z chęcią poczekam.
-No to .. pa, Liv. - powiedział Ross po czym pocałował Liv w policzek i wyszedł.
    
No to jest ten 2 rozdział, jak mówiłam rozdziały bedą się pojawiały rzadko, bo jestem na kolonii. A co do rozdziału..
Jak wam się podobał ?
Jak się dalej potoczy dalsza "przyjaźń" Rossa i Liv ? 
Rozdział 3 nie będzie zbyt szybko.
Oczekujcie go w następnym tygodniu. 
Trzymajcie się :* 
~Liv







Rozdział 1

 Gdy Olivia spała, obudził ją dźwięk SMS'a od Veronici, w którym było napisane:"Liv ! Gdzie jesteś ?! Czekam na ciebie od 15 minut !" Po czym Olivia powiedziała: "Jejku ! Zapomniałam, że byłam z nią dzisiaj umówiona .." - od razu się szybko ubrała i ogarnęła.
-Jason, ja wychodzę, idę na miasto z Roni.
-Nie zjesz śniadania ? - spytał Jason
-Nie, jestem z lekka spóźniona, zjem na mieście - po czym założyła błękitną bluzę, nałożyła torebkę i wybiegła na autobus. Gdy dotarła na miejsce, zauważyła zdenerwowaną Veronicę i podbiegła do niej.
-Liv! No w końcu ! Ile można czekać.. 
-Bardzo Cię przepraszam, miałam ciężką noc, ciągle myślałam co się dzieje z moim tatą. Ja go w ogóle nie pamiętam. Mama nie chce mi powiedzieć ani słowa na jego temat. Nie mam pojęcia dlaczego.. Ale .. skoro nie chce mi nic o nim powiedzieć, to .. ja myślę, że on nie był całkiem dobrym człowiekiem.
-Eh.. przepraszam Cię, że się tak zdenerwowałam... A co do Twojego taty.. myślę, że jak przyjdzie odpowiedni moment, Twoja mama Ci o nim powie, pewnie się jeszcze boi Ci o wszystkim powiedzieć. - po czym przytuliła Olivię.
-Dziękuję Ci.. Ty zawsze wiesz jak mnie pocieszyć .. - powiedziała uśmiechając się.
-To co .. Idziemy do kina ?
-Do kina ? A nie miałyśmy iść do Centrum Handlowego na zakupy ?
-No niby tak ... ale jak szłam to zauważyłam plakat filmu "50 Twarzy Greya" i zauważyłam także, że .. leci za pół godziny .. MUSIAŁAM kupić bilety ! Zawsze chciałyśmy go przecież zobaczyć .. Mamy 10 minut zanim się rozpocznie, więc lepiej się pośpieszmy.
-Jejku .. no nie wierzę ! Jak ja Cię kocham !! - powiedziała szczerze uśmiechając się
-Musimy się pośpieszyć ! Bo nie zdążymy.. Zarezerwowałam nam oczywiście najlepsze miejsca ! Więc nie ma co tracić, pośpieszmy się ! - po czym szybko pobiegły do kina. Po półtorej godzinie skończył się film,więc postanowiły, że pójdą do Centrum Handlowego, gdy stamtąd wyszły, było już ciemno, była dwudziesta druga godzina. Z racji tego, że wcześniej miały zaplanowane, że Veronica zostaje na noc u Olivii, po zakupach wracały od razu do domu brunetki. Jak tak spacerkiem szły, zaczepiła ich grupka młodych pijanych ludzi.
-Ej, małe, co tak uciekacie ? - dziewczyny próbowały nie zwracać na nich uwagi i iść przed siebie, ale niestety, jeden facet nie dawał im spokoju i ciągle im tarasował drogę.
-I tak nie będziecie mogły się mnie oprzeć. Już to wiem, jak chcecie to możecie mnie zaprosić do siebie a ja zapoznam was z Wacusiem, hm? - Olivia
spoliczkowała tego faceta, a z racji tego, że był nieźle pijany przewrócił się, a dziewczyny wykorzystały okazję i szybko uciekły. Gdy wróciły do domu, Jason zaniepokojony czekał na nie w kuchni siedząc na krześle ..
-Gdzie wyście były tyle czasu ?!
-Eh ... przepraszam Cię, byłyśmy w kinie i jeszcze na zakupach - wypowiadała się dziewiętnastoletnia brunetka bratu.
-A do tego jakaś grupka ludzi nas zaczepiła, pijani byli oczywiście .. - dodała Veronica.
-Jeszcze tam są ? Porozmawiam sobie z nimi .. - Spytał Jason
-Nie wiem ! Ale nie waż się tam iść ! Ja znam to twoje "rozmawianie"! - krzyknęła Olivia.
- Zaczepiali was, a teraz ich bronisz ?! Ja to robię dla waszego dobra ..
-Nie bronie ich, tylko troszczę się o Ciebie, nie idź tam, to dla twojego dobra, braciszku -powiedziała, po czym wtuliła się w Jasona.
-Ooo .. jakie to słodkie .. Tylko, że ja .. no ten ... muszę iść do toalety - zaśmiała się Veronica po czym poszła do toalety.
-Okey, poczekam .. - Jak Veronica poszła to Olivia zadała Jason'owi bardzo znaczące dla niej pytanie.
-Jason ? Nie jestem pewna czy odpowiesz mi na pewne ważne pytanie, myślę, że coś wiesz na ten temat ?
-Może tak najpierw byś mi zadała to pytanie, hm ? - puścił oczko do Olivii 
-A, no tak ... więc .. czy .. wiesz coś na temat naszego taty ? - zapytała z niepewnością Olivia.
-Tak myślałem, tak, wiem coś na ten temat, ale niestety, nie jesteś jeszcze gotowa na te wiadomości, w swoim czasie się dowiesz, to jeszcze za dużo dla Ciebie.. Przepraszam, siostrzyczko, no ale.. jak mówiłem, jeszcze nie jesteś na to gotowa. - powiedział Jason po czym pocałował Olivię w czoło i ją przytulił.
-Tak myślałam, no ... trudno, a mamy w ogóle kontakt z nim ?
-Sis, nie mogę ci nic powiedzieć, zrozum. 
-Eh ... No dobra - powiedziała ze łzami w oczach
-Ej, ale nie płacz, wszystko się ułoży. - powiedział po czym ponownie przytulił Olivię.
-Liv, idziemy już do twojego pokoju ? - spytała Veronica, jak wróciła z toalety.
-Em .. tak jasne, już idę. - Po czym poszły obie do pokoju Olivii. Gdy już  weszły do pokoju, usiadły na wielkie łóżko Olivii.
-Twoje łóżko jest takie wygodne, miękkie .. haha - zaśmiała się Veronica
-No a jak haha 
-Liv ? Mogłabym wiedzieć o czym rozmawialiście, bo jak wyszłam z toalety to widziałam, że płakałaś ? Przepraszam, że tak o to pytam, bo to nie powinno mnie interesować ..
-Eh .. Pytałam się go .. o mojego tatę 
-Tak ? Widzę, że Ci bardzo na tym zależy.
-Oj bardzo mi zależy, bo to .. mój ojciec, więc baardzo mi zależy.
-A on ci co odpowiedział?
-To co mama, że nie jestem jeszcze na to gotowa i tym podobne.
-Ale on wie co się dzieję z waszym ojcem ?
-Tak tak, wie ...
-Dla twojego dobra nie myślmy o tym. Ej ? a gdzie twoja mama ?
-No .. ok. A moja mama, mówiła , że wróci o plus minus o dwudziestej trzeciej.
-Spoczko... 
-Poczekaj chwilę .. chyba właśnie wróciła... -Chciała już pociągać za klamkę, ale usłyszała jak Isabell z Jason'em rozmawiali, więc postanowiła podsłuchać .. A słyszała to ..:
"-Mam pocztę, znowu nam te listy wysyła.. Pamiętaj, jeśli kiedykolwiek przyjdą od niego listy, żeby Olivia ich nie zobaczyła. Wiesz, gdzie je chować, prawda ?
-Tak mamo, wiem, postaram się, żeby ich nie zobaczyła."...


                                                                       ~*~

No .. i jest ten pierwszy rozdział :) Fajnie mieć taką naprawdę długą przerwę i zacząć wszystko od początku. Rozdział długi nie jest. Ale postaram się dłuższe pisać ;) Chcę z całego serca podziękować mojej kuzynce Julii, to dzięki niej się wzięłam za pisanie tego bloga, to ona mi we wszystkim pomogła, a pro po bloga ... Ona sama pisze fantastycznego bloga, jest to blog o R5, więc odsyłam was do niej bo pisze naprawdę świetne rozdziały! <3
To jej blog ---> http://r5-my-love-story.blogspot.com/
Komentujcie !
Dołączcie do obserwatorów ! (Do mnie też możecie dołączyć oczywiście, heh♥) Zmieniając temat..
Kochani.. jest taka sprawa, więc.. jutro jadę na kolonię, wracam dwudziestego szóstego lipca. Więc nie wiem kiedy będzie następny rozdział, ale .. jak tylko będę miała wolny czas to od razu się zabieram za pisanie :**
A co do tego rozdziału .. Jak myślicie, co to były za listy ?
Kto je wysłał ?
Jeśli macie oczywiście ochotę, komentujcie, dołączajcie do obserwatorów, to mnie motywuje do dalszego działania ;*
Trzymajcie się <3
~Liv




Prolog

Na przedmieściach Los Angeles mieszka dziewiętnastoletnia Olivia Hayes z matką o imieniu Isabell i dwudziestojednoletnim bratem Jasonem. Kobieta pracuje jako sekretarka w miejskim urzędzie. A co z ojcem? Właśnie ojciec... Olivia nie pamięta go dobrze. Zostawił ją i jej matkę, gdy miała zaledwie cztery latka. Kiedy podrosła, pytała o niego, lecz matka unikała tego tematu. Olivia rozwijała się i kształtowała swoje umiejętności do takiego stopnia, że skończyła liceum z wyróżnieniem. Zaplanowała dosłownie wszystko. Studia, pracę i nie w głowie jej były jakiekolwiek miłostki. Do czasu...
Poznała niesamowitego chłopaka... Aktora, piosenkarza, który po czasie miał do niej słabość.
A ona?
Co ona o nim myśli?
Czy coś do niego czuje?
Czy będą razem?
I co się stało z ojcem Olivii?
Dlaczego jej matka nie chce jej o nim opowiedzieć?

~*~
Więc tak to wygląda... To jest mój drugi blog (pierwszy mi za bardzo nie wyszedł xD). Mam nadzieję, że ten jednak mi się uda. Rozdział 1 niebawem <3
~Liv