wtorek, 26 stycznia 2016

Rozdział 4

 Ross oderwał dłoń od jej policzka. Spojrzeli na siebie. Ross się do niej mocno uśmiechnął, Olivia mu to odwzajemniła również się uśmiechając.
-Dziękuję. -rzekł Ross.
-Za co ?
-Że mnie nie odrzuciłaś, gdy .. cię pocałowałem.
-Ross, nie dziękuj. To ja ci dziękuję.
-Ale ... Ty nie masz za co.
-Zawdzięczam ci to, że jesteś przy mnie. 
-Liv, proszę podaj dłonie. - Olivia mu podała dłonie. Po czym Ross wyciągnął coś z jednego z koszy. Była to czerwona róża i spytał:
-Olivio Hayes... Czy zechciałabyś zostać moją dziewczyną ? - zaśmiał się pod nosem Ross.
-Oh Ross ! -wykrzyknęła Olivia, po czym go przytuliła.
-Czyli .. to miało znaczyć tak ?
-A jak myślisz ? -spytała brunetka z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Chciałbym, żeby to znaczyło "Tak". -rzekł Ross.
-Ross'ie Lynch'u ... Tak, zostanę twoją dziewczyną. - powiedziała Olivia, po czym mocniej wtuliła się w Rossa.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę. -rzekł Ross, następnie  pocałował brunetkę w czoło.
-Ja tak samo ! 
-Olivio ...
-Słucham ? 
-Kocham cię.
-Awww ... Ja ciebie też. - rzekła dziewiętnastolatka, po chwili spojrzała się na niego i się do niego mocno uśmiechnęła. On do niej również. 
 Ross zerknął na swój zegarek na ręce, by spojrzeć, która godzina. 
-Jest piętnasta. 
-Może ... wpadniesz do mnie ? 
-A jest w twoim domu aktualnie ktoś ? 
-Tak. Brat. Jason. Ma 21 lat. 
-To chyba nie wpadnę. -zaśmiał się blondyn.
-Nic ci nie zroobi. On jest kochany.
-Dobra ... Raz się żyje. - ponownie zaśmiał się Ross. Następnie wstali z ławki i ruszyli w stronę domu Olivii. Szli tam za rękę. Po ok. 5 minutach byli już na miejscu. Olivia zatrzymała się przed drzwiami i zaczęła wkładać dłonie w każde kieszenie w poszukiwaniu kluczy. Zerknęła do torebki. Pogrzebała w niej, aż w końcu znalazła klucze o kolorze złotym z przywieszoną srebrną połówkę  serca z napisem: "Best" od Veronic'i. Veronica ma drugą połówkę. Olivia włożyła klucz, przekręciła w prawą stronę i wyciągnęła. Nacisnęła klamkę i otworzyła drzwi. Weszli do środka. Pierwsze co zrobiła Olivia, to zawiesiła klucz na haczyk w korytarzu. Następnie ściągnęli buty i weszli dalej, do kuchni, w której stał przy blacie, krojący jabłko Jason.
-Hej L... iv. - zająknął się Jason, gdy zobaczył Ross'a.
-Hej Jason. Więc tak ... Ross, to jest Jason. Jason, to jest Ross. 
-No cześć. - powiedział niepewnie Jason.
-H..ej... . Liv, mógłbym wiedzieć gdzie jest łazienka ? 
-Jasne. Idziesz prosto potem skręcasz w prawo i pierwsze drzwi na lewo. - kiedy Ross już poszedł do toalety, Jason patrzał na Olivię poważnym wzrokiem.
-No co ?! Mam dziewiętnaście lat !
-Eh ... Znowu chłopak ... - stwierdził Jason spuszczając głowę w dół. -Ale pamiętaj jedno. Jeśli cię skrzywdzi, skręcę mu kark. Nie zapominaj co było z tamtym.
-Oh Jay ... Będzie wszystko okey. 
-No ja mam nadzieję. 
-Przesadzasz Jason. Bądź dla niego miły.
-Yhm ... Może kiedyś.
-Jestem już dorosła. Umiem sobie poradzić. 
-Dla mnie i tak jesteś moją malutką siostrzyczką. - gdy Jason to powiedział, do kuchni wszedł Ross.
-O.. Ross. Wróciłeś. Chodźmy do mojego pokoju. - jak powiedziała, tak zrobili. Poszli do pokoju Olivii.
-Wow. Kto ci urządzał pokój ? Ekipa "Domu nie do poznania" ? - zaśmiał się Ross.
-Raczej no wiesz ... Ja wszystko zaplanowałam, a mama tylko zapłaciła haha. Ale czekaj ... Przecież byłeś już w moim domu. - również zaśmiała się Olivia.
-Niee, nie byłem. Byłem tylko w salonie. - zaśmiał się ponownie Ross.
-Aaa ... Okeey Haha. Ej .. usiądź. - powiedziała wskazując na łóżko.
-Skoro tak mówisz ... . - usiedli na łóżko po czym Ross rzekł:
-Twój brat mnie nienawidzi mnie, prawda ?
-Emm .. Nie powiedziałabym, że nienawidzi. Tylko, że .. jest po prostu bardzo opiekuńczy. 
-Módlmy się o to, by mnie nie zabił. 
-Oj już nie przesadzaj. Będzie dobrze. - powiedziała Liv uśmiechając się do Rossa. 
-Dobra, to .. co robimy ? 
-Nie wiem, może coś obejrzymy ? 
-A co proponujesz ?
-Nie mam pojęcia właśnie.
-Może Horrorek ?
-Jasne, jeszcze czego. - zaśmiała się Liv.
-Może poszukam coś na necie.
-Okey. Dam ci laptopa. - powiedziała Liv, po czym wstała z łóżka i wzięła swojego MacBook'a z biurka. 
-Masz może ochotę na gorącą czekoladę ? 
-Jasne, misiu.
-Mmm .. Jakiś ty romantyczny. - zaśmiała się Liv.
-Ja zawsze haha. 
-Oki, to poszukaj czegoś, a ja idę do kuchni. - Liv poszła do kuchni, a Ross tak jak mówił, szuka filmu do obejrzenia. Liv zrobiła gorąca czekoladę i wlała ją w dwie wysokie szklanki. Posypała górę piankami, otworzyła lodówkę i wyciągnęła z niej sos o smaku toffi. Polała sosem toffi po piankach, ale nie polała go tak byle jak, tylko zrobiła serduszko. Liv chwyciła za "uszy" szklanek i poszła do pokoju. 
-Już jestem. - rzekła Liv podając Ross'owi do ręki gorącą czekoladę.
-Ooo ... Jak słodko. 
-Tak myślałam, że ci się spodoba. Znalazłeś coś ?
-Tak. "Nietykalni". Oglądałaś ?
-Pierwsze słyszę. O czym ?
-Tu jest napisane "Sparaliżowany milioner zatrudnia do opieki młodego chłopaka z przedmieścia, który właśnie wyszedł z więzienia.". Jest to gatunek Biograficzny, Dramat i Komedia. Trwa dwie godziny bez ośmiu minut.
-No to dobra, obejrzymy go. Ale czekaj ...  Idę wsypać chipsów do miski. Ty już włącz ten film, żeby się ładował, Oki ?
-Jasne. - zgodził się Ross. Olivia tak jak mówiła nasypała chipsów do miski, wróciła do pokoju, położyła je na łóżku, zasłoniła swoje zielone filtrujące światło rolety. Ross odłożył laptop dalej, by mogli widzieć obojga dobrze film, Olivia wzięła swój brązowy w białe kropki koc, przykryła siebie i wtuliła się w Rossa i zaczęli oglądać.
  Skończyli oglądać po 17.00.
-Ale piękny film, naprawdę. -stwierdziła Olivia.
-A no, zgadzam się. - zgodził się Ross. Ross spojrzał na Olivię i ją pocałował. Gdy się całowali, ktoś wszedł do pokoju.
-OLIVIA ! Jest do sprzątnięcia zmywarka. Pomóż mi.
-Ty nie możesz jej sprzątnąć sam ?
-Co ci szkodzi ? Już do kuchni.
-Jezu dobra. Tylko bez spin.
-Pomogę Ci. -powiedział Ross wstając z łóżka.
-Nie, nie. Ty chłoptasiu zostajesz tutaj, -rozkazał Jason Rossowi wskazując na niego palcem. Olivia przewróciła oczami, a Ross się zaśmiał.
-Czego się śmiejesz ? Jeśli ją zranisz, gwarantuję Ci, że Ci tak pieprznę, że będziesz pięć dni bez muzyki tańczył. Chyba wiesz o co chodzi. -zagroził Jason.
-JASON ! Ogarnij się ! -skrzyczała Jason'a Olivia. -Miałam Ci pomóc w zmywarce, chodźmy w końcu. -gdy Olivia i Jason byli już w kuchni, Olivia otworzyła zmywarkę.
-Przecież tu są naczynia brudne. -powiedziała Olivia marszcząc dwie brwi.
-No co ty ? Chciałem się tylko Ciebie zapytać kiedy on sobie idzie.
-Jason ... Jak ty się w ogóle zachowujesz ?! Też mam swoje życie, rozumiesz ? Jeśli chcesz dla mnie dobrze, to się lepiej do mnie nie odzywaj. -powiedziała Olivia, po czym wyszła z kuchni i trzasnęła drzwiami i otworzyła drzwi do swojego pokoju.
-Jejku bardzo bardzo bardzo bardzo przepraszam za mojego brata. Jest taki okropny.
-Nic się nie stało ... naprawdę. Jego tekst mnie rozwalił haha. -zaśmiał się Ross.
-Jest taki między innymi dlatego, bo ... miałam chłopaka ... -mówiła niepewnie Olivia. -poznałam się z nim, gdy miałam piętnaście lat. Skończyłam z nim gdy miałam lat siedemnaście. Byliśmy szczęśliwi. Niestety ... przychodziłam do domu z siniakami, Okłamywałam mamę, że to przez karate. Bo chodziłam wtedy na karate. Lecz to nie było przez karate. On mnie bił. Dowiadywałam się, że mnie zdradza. Wcześniej, przed tym wszystkim byłam tak głupia, myślałam. że będziemy razem na zawsze, że to miłość mojego życia i dałam mu klucze do mojego domu. Pewnego dnia, gdy mój brat był na jakimś tam wyjeździe ze znajomymi za granicą, mama w pracy, a ja w szkole ... Bo chodziliśmy razem do szkoły. Tego dnia w szkole go nie było. Gdy mnie bił i tym podobne ... Próbowałam mu odebrać klucze. Gdy go prosiłam, za każdym razem mnie uderzał. Wracając do tego ... Gdy nie było go w szkole, cieszyłam się, że go nie zobaczę przynajmniej w tym dniu i będę mogła być spokojna. Lecz ... Gdy wróciłam ... zastałam moją mamę i mojego brata załamanych. Mama płakała. Spytałam się mamy co się stało, a ona ledwo co odpowiedziała: "Ktoś się wkradł i ukradł nam dziesięć tysięcy złotych!". Serce mi stanęło, gdy to usłyszałam. Wiedziałam, że to on. Chwyciłam za komórkę, zadzwoniłam na policję, podałam jego adres, imię, nazwisko i wszystko co potrzebne. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło. Pieniądze odzyskaliśmy. Klucz też. Nie miałam pojęcia gdzie się teraz znajduje, czy daleko, czy blisko, czy tam gdzie wtedy. Ale ... wolę nie wiedzieć. I miał na imię Matt. -opowiadała Olivia nie przestając płakać. Czasem musiała się zatrzymywać w mówieniu, ponieważ nie mogła dojść do słowa poprzez płacz.
-Boże ... aż dreszcze mi przeszły. Pieprzony debil. Jak można takie coś zrobić ?! Nie zasługiwał na Ciebie.  -powiedział Ross, po czym przytulił Olivię i pocałował ją w czoło.
-Gdybym go zobaczyła kiedykolwiek. Nie wiem co bym ze sobą zrobiła ...
-Słuchaj, może żebyś się nie smuciła, pójdziemy tam, gdzie nocuję, czyli do mojego przyjaciela. Poznasz go, on jest mocno inny niż twój były, a też ma na imię Matt.
-Mogę iść tak ubrana ?
-Jasne, dlaczego nie ?
-To dobrze. Poprawię tylko makijaż. -Olivia poprawiła makijaż, poszli na korytarz, ubrali buty, Olivia wzięła swoją torebkę. Ross wziął dwa kosze z pikniku w jedną rękę, a Olivia wzięła jeden kosz. Wyszli z domu, Olivia zakluczyła drzwi i poszli. Szli około dziesięciu minut i za rękę. Gdy dotarli, Ross wpisał kod na domofonie i weszli. Przyjaciel Ross'a mieszkał na czwartym piętrze, czyli ostatnim. Gdy byli na trzecim. Ross rzekł:
-Tak w ogóle to on się nazywa Matt. A tak dokładnie to Matt Collins. -powiedział Ross, po czym Olivia stanęła.
-Co się stało ? Już się zmęczyłaś ? -zaśmiał się Ross.
-Nie ... To nie możliwe. Ale ... przecież może być dużo osób o tym imieniu i nazwisku. No, na pewno tak jest. -mówiła pod nosem Olivia, a jednak Ross ją słyszał.
-Mówiłem Ci, że on jest całkiem inny niż twój były. -powiedział pocieszająco Ross. Wreszcie dotarli do drzwi. Ross zadzwonił do drzwi. Drzwi otworzyły się. W drzwiach stał wysoki brązowowłosy mężczyzna.
-Nie ! Nie myliłam się ! - Krzyknęła ze łzami w oczach Olivia, położyła kosz na podłogę i zbiegła schodami na dół.
       
                                                   

                                                                ~*~

Jest już Rozdział 4 *.*
Wow <3
Aż sama się dziwię, że tak szybko go napisałam
Nie za długi, ale jest :)
Tak w ogóle jak wam się podoba rozdział ?
Czy długo minie zanim Liv odezwie się do Jason'a ?
Jak się potoczą dalsze sprawy z Matt'em ?
Możecie zerknąć na zakładkę "Bohaterowie". Dodałam Matt'a. Kojarzycie go może ? Jest to Paul Wesley. Kocham go po prostu <3 Występuje w "Pamiętnikach Wampirów". Gra tam dobrą rolę. U mnie niestety złą :D A może coś się zmieni ?
Dziękuję wam za meega dużo wyświetleń <3 Kocham was <3 Alee ... Nie żeby coś .. Mało komentarzy :( To mnie martwi. :(  Mam ustawione, że może komentować każdy. Nawet ten, który nie ma konta. Więc prosiłabym o słowo, dwa :/. Nic więcej :*. Dla was chwilka, a dla mnie dużo to znaczy :). Ale nikogo oczywiście nie zmuszam ;).
 Chciałabym was zaprosić na blogi wspaniałych blogerek <3
KLIK
KLIK

Dołączajcie do obserwatorów (będziecie mieli wszystko na biężąco)
Komentujcie !!! <3
To mnie motywuje do kolejnego działania :*
~Liv






piątek, 22 stycznia 2016

Rozdział 3

       Gdy Ross wyszedł, Liv szybko chwyciła za telefon, by napisać do niego sms'a. Dosyć szybko odpisał, toczyła się z tego nie krótka, nie długa rozmowa, która brzmiała tak:
O: -Ross, nie rozumiem. Mało się znamy, w sumie bardzo mało. Poznaliśmy się dzisiaj. Co miał oznaczać ten pocałunek ? Wiem, trochę przesadzam, bo to niby tylko w policzek, nie w usta .. ale jakoś bardzo mnie to ... poruszyło.
R: -Olivio .. Ja .. ja ... też .. Eh .. sam nie wiem co to miało oznaczać :/
O: -Dobra .. było minęło (:
R: -Skoro tak chcesz :D
O: -A ty wolisz nie zapominać w takim razie ? xD
R: -Najważniejsze jest to, że wszystko ok i się nie obraziłaś ^.^
O: -A czemu miałabym się obrażać ? Nic się nie stało (:
R: -No niby nie (:
O: -Muszę już kończyć. Jutro się odezwę. na razie ^.^
R: -:( :( Do jutra, papa ;* - Po pisaniu Olivia odłożyła telefon i położyła się na plecach na swoim łóżku i spoglądała w sufit myśląc o nim. Aż w końcu Veronica wróciła do pokoju.
-Roni, jesteś głodna ?
-Tak szczerze to tak.
-W takim razie to ja zaraz wracam, idę coś tam zrobić dla nas do jedzenia. - Powiedziała Olivia uśmiechając się po czym skierowała się w kierunku kuchni, ale nie wzięła telefonu, Veronica chciała jej zrobić "Włama" na Snapa, ale gdy odblokowała telefon zobaczyła, że pisała z Rossem, nie mogła się oprzeć i sprawdziła wszystkie wiadomości. Gdy przeczytała od razu odłożyła telefon. Po chwili przyszła Olivia. Mówiła, że idzie zrobić "Coś tam" do jedzenia. A przyszła z całą tacą. Położyła tacę na łóżko, usiadła, i zaczęły jeść. Nagle Veronica rzekła:
-Liv, tak szczerze. Podoba ci się Ross ?
-Tak szczerze ? Niezbyt. Chciałabym, żebyśmy byli dobrymi przyjaciółmi, nic więcej.
-Muszę ci coś powiedzieć. Bo ...
-Wal śmiało. Jesteśmy przecież przyjaciółkami - Powiedziała z uśmiechem Olivia.
-Bo .. Mi on się podoba. 
-Naprawdę ? Em .. To s.. super ! - powiedziała nieśmiało
-Chciałabym, żeby poczuł to samo do mnie, to co ja do niego. -gdy to powiedziała, Olivia nie miała takiej wesołej miny, jak zawsze, gdy rozmawiały o chłopakach. -Czekaj... sms mi przyszedł.
-Od kogo ? - spytała Liv
-Od mamy. Napisała mi, że mam już wracać do domu.
-Co ?! Dlaczego ?! Ale ...
-Przepraszam... - powiedziała przytulając Olivię
-Przynajmniej cię odprowadzę 
- Nie trzeba. Umiem dojść do drzwi - powiedziała Veronica po czym chwyciła swoją niebieską na długim pasku torebkę i wyszła z pokoju. Olivia nie wiedziała co się dzieje. Jej wzrok biegł po całym pokoju, aż nagle zatrzymał się na górnej półce jej wielkiego regału. Zobaczyła swój nieruszony pamiętnik, który dostała od cioci na 15 urodziny. Zapomniała o nim. Wstała, chwyciła za krzesło i podstawiła pod regał. Stanęła na nim, by siegnąć po pamiętnik. Gdy go wzięła, odtrzepała go od kurzu, odłożyła krzesło, wzięła swój długopis i położyła się na łóżko. Pomyślała, że zacznie pisać. Odblokowała długopis, przyłożyła go do kartki i zaczęła pisać:
"Drogi Pamiętniku
Jest pewien chłopak. Blondyn. Poznaliśmy się przypadkiem. Jesteśmy przyjaciółmi. Ale .. przyjaciele całują się ? Nie wiem .. Może przesadzam, bo to tylko w policzek. Ale jestem taką osobą co wszystko ją mocno poruszy. Do tego moja przyjaciółka ... Mega dziwnie się zachowywała. Powiedziała mi, że Ross (ten chłopak) jej się podoba. Ale powiedziała to tak, jakby mi chciała zrobić na złość. Nigdy tak między nami nie było. Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży...". Pomyślała, że będzie pisała takie wpisy codziennie. Odłożyła pamiętnik pod poduszką na jej fotelu, by nikt go nie znalazł. Usłyszała dźwięk SMS'a. Sprawdziła. Był od Rossa. Było w nim :
"Hej Olivio. 
Masz ochotę się jutro spotkać w pizzerii naprzeciwko ciebie ok. 15:00 ?"
Olivia mu od razu, bez wahania odpisała :
"Hej Ross.
Jasne, z chęcią przyjdę :) 
Tylko mnie nie wystaw ^^"
Ross:
"To super ! ^.^
Ja nie wystawię, no co ty :D
To do jutra :)". - Olivia przez całą konwersację miała uśmiech od ucha do ucha. 
 W końcu odłożyła telefon. Poszła wziąć szybki prysznic, ubrała się w jej ulubioną piżamę. Góra piżamy była to biała bluzka z długim rękawem. Było na niej dość duże czerwone serce z białymi kropkami. Dół piżamy to były czerwone jak te serce dresy z białym sznureczkiem.
 Zdjęła miliony poduszek i biały, ciepły koc z łóżka. Zdjęła kapcie, i weszła pod kołdrę. Zgasiła lampkę i poszła spać.
                                                      Rano 8:15 
 Olivia otworzyła oczy, włożyła rękę pod poduszkę i wyciągnęła telefon. Patrzy na czas: "8:15".
"Co ja tak szybko wstałam ?!". - Olivia zwykle wstawała o 10.00, dlatego była tak zdziwiona, że tak szybko wstała.
 A z racji, że spotkanie jej z Rossem ma być za 7 godzin, to wstała, zjadła śniadanie i wzięła laptopa, który był na jej biurku. Położyła go na łóżko, wskoczyła pod kołdrę i oglądała swój ulubiony serial "Pamiętniki Wampirów". Obejrzała 4 odcinki. Zajęło jej to mniej wiecej 3 godziny. Gdy skończyła, była 11. Potem poszła wziąć kąpiel. Brała kąpiel 30 min.
Przyszła do pokoju. Wybrała ciuchy i się w nie przebrała. Ubrała się w czarną sukienkę. Na dole miała falbanki. Z tyłu miała wycięte plecy. Ubrała do tego czarne buty na koturnie. Usta pomalowała mocną, czerwoną szminką. 
Włosy rozpuściła, podkręciła koncówki lokówką. Poperfumowala się swoim ulubionym perfumem. Założyła na ramię swoją ulubioną torbę ciemno-różową. Zarzuciła na siebie skórzaną, krótką, kremową kurtkę. Chwyciła telefon w rękę i poszła do pizzerii. Gdy tam weszła. Zobaczyła siedzącego blondyna. Miał ubraną niebieską koszulę. Na wierzch czarny garnitur i czarne spodnie. Gdy Olivia weszła, Ross'owi od razu rzuciła się w oczy Olivia. Przytulili się na powitanie. Ross zdjął jej kurtkę i powiesił na wieszak. Usiedli. I spoglądali w menu.
-Ja to bym Capriciosse zjadł.
-No okey. Niech będzie Capriciossa. - stwierdziła z uśmiechem Olivia.
-I może do tego ... Lampka wina ? - zaśmiał się Ross.
-No dobra. Ale tylko jedna. -  także zaśmiała się Olivia. Kelner przyszedł, złożył zamówię, a Ross i Olivia ciągle rozmawiali i się śmiali. Zamówienie po 20 minutach w końcu przyszło. Siedzieli tam aż do 17.00. Siedzieli by dłużej, gdyby Ross nie dostał telefonu. 
-Przepraszam Olivio, ale muszę odebrać. To przyjaciel.
-Jasne, nie ma sprawy. - Gdy Ross odebrał, Olivia słyszała tylko: 
"Hej Matt.
Emm .. Nie 
O Jezu ! Zapomniałem !
Dobra, zaraz będę !
No na razie.". 
-Coś się stało, Ross ?
-Słuchaj, nie chcę, żebyś mnie zrozumiała źle, ale wiesz. Nocuje u kolegi i za 5 min powinniśmy wyjechać na bardzo ważny dla nas mecz. Proszę nie zrozum mnie źle.
-Spokojnie. Rozumiem wszystko ! -Powiedziała Olivia z uśmiechem i uspakajając Rossa. 
-Napiszę do ciebie oczywiście.
-Jasne ! - rzekła Olivia. Ross musiał już iść, dlatego mocno się przytulili na pożegnanie. Gdy Ross już pobiegł, Olivia też już podążała w stronę swojego domu. Olivia wróciła do domu, zerknęła w telefon i pomyślała, że napisze do Veronici. Napisała zwykłe : "Hej :* ". Wyświetliła od razu, ale odpisała po 11 minutach : "Cześć.". Olivia nie wytrzymała i zadzwoniła do niej.Gdy odebrała :
-Roni, co się dzieje ostatnio z tobą ?! -praktycznie wykrzyczała do telefonu.
-Ze mną ? Nic, czemu miałoby być ? - mówiła, jakby nigdy nic.
-Bo się cholernie dziwnie zachowujesz. Nigdy taka nie byłaś.
-Zdaje ci się.
-Nie ! Zaczęłaś się tak zachowywać jak w .. naszą przyjaźń .. "wbił" ... Ross. - gdy to powiedziała, od razu się rozłączyła. Pomyślała .. i rzekła: "Wiem ! Ona jest na bank zazdrosna ! O Jejku ... ". Napisała do Veronici:
"Roni ... Tak szczerze .. czy ty ... jesteś zazdrosna ? :(" - Powiedziała Olivia, praktycznie z łzami w oczach przez myśl, że ich przyjaźń się tak pieprzy. Po niedługim czasie Veronica odpisała:
"Może tak, może nie. A tak w ogóle.. Co cię to interesuje ? Jestem dla ciebie nikim." Olivia na to:
"-Jesteś dla mnie jak siostrzyczka ! Sama nie wiem, czy Ross mi się faktycznie nie podoba. Czy mam z nim zerwać kontakt dla ciebie ?
-Nie musisz się dla mnie tak starać. Dobra .. teraz tak serio. Ross mi się naprawdę podoba. Ale spokojnie, Możesz się z nim spotykać, dam radę :)
-Ale ja nie wiem czy chcę się z nim spotykać. Dobra ja muszę kończyć :)". Olivia odłożyła telefon i wzięła pamiętnik, aby wpisać wpis. Wpis brzmiał następująco :
"Drogi Pamiętniku
Dzisiaj się spotkałam z Rossem. Było cudownie ^.^ Jest taki zabawny :) Wspaniały z niego przyjaciel. Ale .,. nie wiem co się dzieje z Veronicą. Ona jest chyba zazdrosna :(. Nawet nie wiem o co. Jest całkiem inna, niż zawsze. To mnie niepokoi. Mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze. Szkoda by było zakończyć naszą przyjaźń, bo znamy się od piaskownicy :(." -Olivia odłożyła pamiętnik tam, gdzie wcześniej, poszła się myć, zjadła na kolację bananowe Musli z kawałkami czekolady i położyła się spać, bo była bardzo zmęczona.
    Obudziła się o 11.00. Pierwsze co, to włożyła dłoń pod swoją zieloną w białe kropki poduszkę. Włączyła telefon i zobaczyła multum wiadomości od Rossa:
"- Hej Liv ! :) :)
- Spotkamy się dzisiaj "?
- ????
- Halo ^^
- Śpisz ? :D 
- Jak wstaniesz to napisz ! :)".
Gdy Olivia to czytała, twarz jej się ciągle uśmiechała. Oczywiście szybko mu odpowiedziała. :
"-Jestem, jestem ! Haha :D ^^Dzisiaj ? Chyba nie robię nic dzisiaj. O której i gdzie chciałbyś się spotkać ?
-Może o 13.00 w parku ? :)
-W parku ? Sugerujesz coś ? :D
-Ja ? Oczywiście, że nie :D
-Czyżby ? ^.^
-No dobra ... Przyjacielski piknik ^.^ :)
-Mhmm .. Dobra :) To będę na pewno ^.^
-To do zobaczenia, Liv :)". - Olivia ubrała swoje ulubione kapcie w pandę i poszła w stronę kuchni. Zjadła na śniadanie naleśniki z Nutellą i wypiła do tego kakao. Gdy zjadła, poszła umyć zęby i umyć siebie. Po kąpieli wysuszyła włosy i w szlafroku powędrowała do swojego pokoju. Pomyślała, że jeśli jest dzisiaj mega gorąco, to się ubierze luźniej. Założyła krótkie spodenki jeansowe. Na górę założyła cienką koszulkę na ramiączkach w czarne wąsy. Naszyjnik ze złotym serduszkiem. Mnóstwo bransoletek. Swoje ulubione miętowe, krótkie trampki. Zrobiła lekki makijaż i wyprostowała włosy. Po perfumowała się swoim ulubionym perfumem. Założyła swoją ulubioną torbę, swoje okulary przeciwsłoneczne, chwyciła telefon w rękę i wyszła do parku. Gdy już tam była, zauważyła Rossa; patrzącego przed siebie i siedzącego na kocu. Olivia podeszła i usiadła obok niego. Przytulili się na przywitanie. Ross miał w około siebie wszędzie kosze z jedzeniem.
-Ile ty masz tego jedzenia ? Ja nic nie przyniosłam, aż mi głupio. - zaśmiała się Olivia.
-Spokojnie się najemy. Nic nie musiałaś przynosić. - zaśmiał się Ross.
-Gdzie tak w ogóle mieszkasz ?
-Na samym krańcu Los Angeles. Trochę do siebie dużo mamy, mimo, że sama mieszkasz w Los Angeles. Sama wiesz, jakie to miasto jest wielkie.
-Oj wiem, wiem, Ross.
-Dlatego nocuję u przyjaciela. - powiedział wyciągając coś z kosza. -Może jabłuszka ? - Powiedział podsuwając jabłko pod twarz Olivii.
-A z chęcią się skuszę, Rossie Lynch'u
-Smacznego życzę, Olivio Hayes.
-Dziękuję serdecznie. - Zaśmiali się obojga.
-Przepraszam, ale ... twoja przyjaciółka .. Em .. jak ona miała ?
-Veronica.
-A tak, tak. To ona ... wydaje się taka .. tajemnicza. Wiem, dziwny jestem.
-Nie jesteś dziwny ! I wolałabym o niej nie rozmawiać.
-Jasne, nie ma sprawy. Ahh te kobiece sprawy. - zaśmiał się Ross. Siedzieli tam jeszcze godzinę. Cały czas rozmawiali i się śmiali. No i jedli. Po 14.00 zebrali koc i resztki jedzenia do koszy i poszli na spacer. Powoli spacerowali. Byli w takim parku, że gdzie się nie spojrzysz, tam czerwone róże. Spacerowali takim miejscem, że po prawej widzieli jezioro. Zauważyli białą ławkę z widokiem na jezioro. Usiedli. Patrzyli i podziwiali. Kosze postawili obok ławki. Nagle zawiał wiatr i rozwiał delikatne, czerwone płatki róży, co sprawiło romantyczny nastrój. Latało wszystko wokół ich. Olivii włosy leciały do tyłu. Ross na nią spojrzał przyciągającym wzrokiem. Olivia spojrzała na niego. Ross się przybliżył do Olivii. Położył dłoń na jej policzek, popatrzył jeszcze raz na jej oczy, przybliżył swoje usta do ust jej i ją delikatnie pocałował.


O ja ^.^
Nie wierzę .. 
Napisałam to ! 
Więc tak ... Chciałam was z całego serca przeprosić ! Nie wiem co się ze mną działo. Całkiem zapomniałam normalnie o tym blogu :( Ale już jest tak powiedzmy "Wielki Powrót". Jak widać, w porównaniu do wcześniejszych rozdziałów, ten jest naprawdę długi.
Co do rozdziału .. Jak wam się podobał ? :) Co myślicie o tym końcu ? 
Jak się dalej potoczy przyjaźń Veronici i Olivii ? 
Komentujcie :*  
 Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział. Postaram się oczywiście jak najszybciej <3
Chciałam pozdrowić moją wierną fankę :D Właściwie to moją przyjaciółkę Kingę :)
Która ciągle wyczekiwała tego 3 rozdziału. Więc .. chciałaś to masz ! :D I oczywiście pozdrawiam Julkę :* No i Martę ^^ :*

To na tyle :)
Komentujcie 
Dołączajcie do moich obserwatorów (będziecie mieć wszystko na bieżąco). To
mnie motywuje do dalszego działania ! :*
Trzymajcie się <3 <3
~Liv