wtorek, 26 stycznia 2016

Rozdział 4

 Ross oderwał dłoń od jej policzka. Spojrzeli na siebie. Ross się do niej mocno uśmiechnął, Olivia mu to odwzajemniła również się uśmiechając.
-Dziękuję. -rzekł Ross.
-Za co ?
-Że mnie nie odrzuciłaś, gdy .. cię pocałowałem.
-Ross, nie dziękuj. To ja ci dziękuję.
-Ale ... Ty nie masz za co.
-Zawdzięczam ci to, że jesteś przy mnie. 
-Liv, proszę podaj dłonie. - Olivia mu podała dłonie. Po czym Ross wyciągnął coś z jednego z koszy. Była to czerwona róża i spytał:
-Olivio Hayes... Czy zechciałabyś zostać moją dziewczyną ? - zaśmiał się pod nosem Ross.
-Oh Ross ! -wykrzyknęła Olivia, po czym go przytuliła.
-Czyli .. to miało znaczyć tak ?
-A jak myślisz ? -spytała brunetka z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Chciałbym, żeby to znaczyło "Tak". -rzekł Ross.
-Ross'ie Lynch'u ... Tak, zostanę twoją dziewczyną. - powiedziała Olivia, po czym mocniej wtuliła się w Rossa.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę. -rzekł Ross, następnie  pocałował brunetkę w czoło.
-Ja tak samo ! 
-Olivio ...
-Słucham ? 
-Kocham cię.
-Awww ... Ja ciebie też. - rzekła dziewiętnastolatka, po chwili spojrzała się na niego i się do niego mocno uśmiechnęła. On do niej również. 
 Ross zerknął na swój zegarek na ręce, by spojrzeć, która godzina. 
-Jest piętnasta. 
-Może ... wpadniesz do mnie ? 
-A jest w twoim domu aktualnie ktoś ? 
-Tak. Brat. Jason. Ma 21 lat. 
-To chyba nie wpadnę. -zaśmiał się blondyn.
-Nic ci nie zroobi. On jest kochany.
-Dobra ... Raz się żyje. - ponownie zaśmiał się Ross. Następnie wstali z ławki i ruszyli w stronę domu Olivii. Szli tam za rękę. Po ok. 5 minutach byli już na miejscu. Olivia zatrzymała się przed drzwiami i zaczęła wkładać dłonie w każde kieszenie w poszukiwaniu kluczy. Zerknęła do torebki. Pogrzebała w niej, aż w końcu znalazła klucze o kolorze złotym z przywieszoną srebrną połówkę  serca z napisem: "Best" od Veronic'i. Veronica ma drugą połówkę. Olivia włożyła klucz, przekręciła w prawą stronę i wyciągnęła. Nacisnęła klamkę i otworzyła drzwi. Weszli do środka. Pierwsze co zrobiła Olivia, to zawiesiła klucz na haczyk w korytarzu. Następnie ściągnęli buty i weszli dalej, do kuchni, w której stał przy blacie, krojący jabłko Jason.
-Hej L... iv. - zająknął się Jason, gdy zobaczył Ross'a.
-Hej Jason. Więc tak ... Ross, to jest Jason. Jason, to jest Ross. 
-No cześć. - powiedział niepewnie Jason.
-H..ej... . Liv, mógłbym wiedzieć gdzie jest łazienka ? 
-Jasne. Idziesz prosto potem skręcasz w prawo i pierwsze drzwi na lewo. - kiedy Ross już poszedł do toalety, Jason patrzał na Olivię poważnym wzrokiem.
-No co ?! Mam dziewiętnaście lat !
-Eh ... Znowu chłopak ... - stwierdził Jason spuszczając głowę w dół. -Ale pamiętaj jedno. Jeśli cię skrzywdzi, skręcę mu kark. Nie zapominaj co było z tamtym.
-Oh Jay ... Będzie wszystko okey. 
-No ja mam nadzieję. 
-Przesadzasz Jason. Bądź dla niego miły.
-Yhm ... Może kiedyś.
-Jestem już dorosła. Umiem sobie poradzić. 
-Dla mnie i tak jesteś moją malutką siostrzyczką. - gdy Jason to powiedział, do kuchni wszedł Ross.
-O.. Ross. Wróciłeś. Chodźmy do mojego pokoju. - jak powiedziała, tak zrobili. Poszli do pokoju Olivii.
-Wow. Kto ci urządzał pokój ? Ekipa "Domu nie do poznania" ? - zaśmiał się Ross.
-Raczej no wiesz ... Ja wszystko zaplanowałam, a mama tylko zapłaciła haha. Ale czekaj ... Przecież byłeś już w moim domu. - również zaśmiała się Olivia.
-Niee, nie byłem. Byłem tylko w salonie. - zaśmiał się ponownie Ross.
-Aaa ... Okeey Haha. Ej .. usiądź. - powiedziała wskazując na łóżko.
-Skoro tak mówisz ... . - usiedli na łóżko po czym Ross rzekł:
-Twój brat mnie nienawidzi mnie, prawda ?
-Emm .. Nie powiedziałabym, że nienawidzi. Tylko, że .. jest po prostu bardzo opiekuńczy. 
-Módlmy się o to, by mnie nie zabił. 
-Oj już nie przesadzaj. Będzie dobrze. - powiedziała Liv uśmiechając się do Rossa. 
-Dobra, to .. co robimy ? 
-Nie wiem, może coś obejrzymy ? 
-A co proponujesz ?
-Nie mam pojęcia właśnie.
-Może Horrorek ?
-Jasne, jeszcze czego. - zaśmiała się Liv.
-Może poszukam coś na necie.
-Okey. Dam ci laptopa. - powiedziała Liv, po czym wstała z łóżka i wzięła swojego MacBook'a z biurka. 
-Masz może ochotę na gorącą czekoladę ? 
-Jasne, misiu.
-Mmm .. Jakiś ty romantyczny. - zaśmiała się Liv.
-Ja zawsze haha. 
-Oki, to poszukaj czegoś, a ja idę do kuchni. - Liv poszła do kuchni, a Ross tak jak mówił, szuka filmu do obejrzenia. Liv zrobiła gorąca czekoladę i wlała ją w dwie wysokie szklanki. Posypała górę piankami, otworzyła lodówkę i wyciągnęła z niej sos o smaku toffi. Polała sosem toffi po piankach, ale nie polała go tak byle jak, tylko zrobiła serduszko. Liv chwyciła za "uszy" szklanek i poszła do pokoju. 
-Już jestem. - rzekła Liv podając Ross'owi do ręki gorącą czekoladę.
-Ooo ... Jak słodko. 
-Tak myślałam, że ci się spodoba. Znalazłeś coś ?
-Tak. "Nietykalni". Oglądałaś ?
-Pierwsze słyszę. O czym ?
-Tu jest napisane "Sparaliżowany milioner zatrudnia do opieki młodego chłopaka z przedmieścia, który właśnie wyszedł z więzienia.". Jest to gatunek Biograficzny, Dramat i Komedia. Trwa dwie godziny bez ośmiu minut.
-No to dobra, obejrzymy go. Ale czekaj ...  Idę wsypać chipsów do miski. Ty już włącz ten film, żeby się ładował, Oki ?
-Jasne. - zgodził się Ross. Olivia tak jak mówiła nasypała chipsów do miski, wróciła do pokoju, położyła je na łóżku, zasłoniła swoje zielone filtrujące światło rolety. Ross odłożył laptop dalej, by mogli widzieć obojga dobrze film, Olivia wzięła swój brązowy w białe kropki koc, przykryła siebie i wtuliła się w Rossa i zaczęli oglądać.
  Skończyli oglądać po 17.00.
-Ale piękny film, naprawdę. -stwierdziła Olivia.
-A no, zgadzam się. - zgodził się Ross. Ross spojrzał na Olivię i ją pocałował. Gdy się całowali, ktoś wszedł do pokoju.
-OLIVIA ! Jest do sprzątnięcia zmywarka. Pomóż mi.
-Ty nie możesz jej sprzątnąć sam ?
-Co ci szkodzi ? Już do kuchni.
-Jezu dobra. Tylko bez spin.
-Pomogę Ci. -powiedział Ross wstając z łóżka.
-Nie, nie. Ty chłoptasiu zostajesz tutaj, -rozkazał Jason Rossowi wskazując na niego palcem. Olivia przewróciła oczami, a Ross się zaśmiał.
-Czego się śmiejesz ? Jeśli ją zranisz, gwarantuję Ci, że Ci tak pieprznę, że będziesz pięć dni bez muzyki tańczył. Chyba wiesz o co chodzi. -zagroził Jason.
-JASON ! Ogarnij się ! -skrzyczała Jason'a Olivia. -Miałam Ci pomóc w zmywarce, chodźmy w końcu. -gdy Olivia i Jason byli już w kuchni, Olivia otworzyła zmywarkę.
-Przecież tu są naczynia brudne. -powiedziała Olivia marszcząc dwie brwi.
-No co ty ? Chciałem się tylko Ciebie zapytać kiedy on sobie idzie.
-Jason ... Jak ty się w ogóle zachowujesz ?! Też mam swoje życie, rozumiesz ? Jeśli chcesz dla mnie dobrze, to się lepiej do mnie nie odzywaj. -powiedziała Olivia, po czym wyszła z kuchni i trzasnęła drzwiami i otworzyła drzwi do swojego pokoju.
-Jejku bardzo bardzo bardzo bardzo przepraszam za mojego brata. Jest taki okropny.
-Nic się nie stało ... naprawdę. Jego tekst mnie rozwalił haha. -zaśmiał się Ross.
-Jest taki między innymi dlatego, bo ... miałam chłopaka ... -mówiła niepewnie Olivia. -poznałam się z nim, gdy miałam piętnaście lat. Skończyłam z nim gdy miałam lat siedemnaście. Byliśmy szczęśliwi. Niestety ... przychodziłam do domu z siniakami, Okłamywałam mamę, że to przez karate. Bo chodziłam wtedy na karate. Lecz to nie było przez karate. On mnie bił. Dowiadywałam się, że mnie zdradza. Wcześniej, przed tym wszystkim byłam tak głupia, myślałam. że będziemy razem na zawsze, że to miłość mojego życia i dałam mu klucze do mojego domu. Pewnego dnia, gdy mój brat był na jakimś tam wyjeździe ze znajomymi za granicą, mama w pracy, a ja w szkole ... Bo chodziliśmy razem do szkoły. Tego dnia w szkole go nie było. Gdy mnie bił i tym podobne ... Próbowałam mu odebrać klucze. Gdy go prosiłam, za każdym razem mnie uderzał. Wracając do tego ... Gdy nie było go w szkole, cieszyłam się, że go nie zobaczę przynajmniej w tym dniu i będę mogła być spokojna. Lecz ... Gdy wróciłam ... zastałam moją mamę i mojego brata załamanych. Mama płakała. Spytałam się mamy co się stało, a ona ledwo co odpowiedziała: "Ktoś się wkradł i ukradł nam dziesięć tysięcy złotych!". Serce mi stanęło, gdy to usłyszałam. Wiedziałam, że to on. Chwyciłam za komórkę, zadzwoniłam na policję, podałam jego adres, imię, nazwisko i wszystko co potrzebne. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło. Pieniądze odzyskaliśmy. Klucz też. Nie miałam pojęcia gdzie się teraz znajduje, czy daleko, czy blisko, czy tam gdzie wtedy. Ale ... wolę nie wiedzieć. I miał na imię Matt. -opowiadała Olivia nie przestając płakać. Czasem musiała się zatrzymywać w mówieniu, ponieważ nie mogła dojść do słowa poprzez płacz.
-Boże ... aż dreszcze mi przeszły. Pieprzony debil. Jak można takie coś zrobić ?! Nie zasługiwał na Ciebie.  -powiedział Ross, po czym przytulił Olivię i pocałował ją w czoło.
-Gdybym go zobaczyła kiedykolwiek. Nie wiem co bym ze sobą zrobiła ...
-Słuchaj, może żebyś się nie smuciła, pójdziemy tam, gdzie nocuję, czyli do mojego przyjaciela. Poznasz go, on jest mocno inny niż twój były, a też ma na imię Matt.
-Mogę iść tak ubrana ?
-Jasne, dlaczego nie ?
-To dobrze. Poprawię tylko makijaż. -Olivia poprawiła makijaż, poszli na korytarz, ubrali buty, Olivia wzięła swoją torebkę. Ross wziął dwa kosze z pikniku w jedną rękę, a Olivia wzięła jeden kosz. Wyszli z domu, Olivia zakluczyła drzwi i poszli. Szli około dziesięciu minut i za rękę. Gdy dotarli, Ross wpisał kod na domofonie i weszli. Przyjaciel Ross'a mieszkał na czwartym piętrze, czyli ostatnim. Gdy byli na trzecim. Ross rzekł:
-Tak w ogóle to on się nazywa Matt. A tak dokładnie to Matt Collins. -powiedział Ross, po czym Olivia stanęła.
-Co się stało ? Już się zmęczyłaś ? -zaśmiał się Ross.
-Nie ... To nie możliwe. Ale ... przecież może być dużo osób o tym imieniu i nazwisku. No, na pewno tak jest. -mówiła pod nosem Olivia, a jednak Ross ją słyszał.
-Mówiłem Ci, że on jest całkiem inny niż twój były. -powiedział pocieszająco Ross. Wreszcie dotarli do drzwi. Ross zadzwonił do drzwi. Drzwi otworzyły się. W drzwiach stał wysoki brązowowłosy mężczyzna.
-Nie ! Nie myliłam się ! - Krzyknęła ze łzami w oczach Olivia, położyła kosz na podłogę i zbiegła schodami na dół.
       
                                                   

                                                                ~*~

Jest już Rozdział 4 *.*
Wow <3
Aż sama się dziwię, że tak szybko go napisałam
Nie za długi, ale jest :)
Tak w ogóle jak wam się podoba rozdział ?
Czy długo minie zanim Liv odezwie się do Jason'a ?
Jak się potoczą dalsze sprawy z Matt'em ?
Możecie zerknąć na zakładkę "Bohaterowie". Dodałam Matt'a. Kojarzycie go może ? Jest to Paul Wesley. Kocham go po prostu <3 Występuje w "Pamiętnikach Wampirów". Gra tam dobrą rolę. U mnie niestety złą :D A może coś się zmieni ?
Dziękuję wam za meega dużo wyświetleń <3 Kocham was <3 Alee ... Nie żeby coś .. Mało komentarzy :( To mnie martwi. :(  Mam ustawione, że może komentować każdy. Nawet ten, który nie ma konta. Więc prosiłabym o słowo, dwa :/. Nic więcej :*. Dla was chwilka, a dla mnie dużo to znaczy :). Ale nikogo oczywiście nie zmuszam ;).
 Chciałabym was zaprosić na blogi wspaniałych blogerek <3
KLIK
KLIK

Dołączajcie do obserwatorów (będziecie mieli wszystko na biężąco)
Komentujcie !!! <3
To mnie motywuje do kolejnego działania :*
~Liv






piątek, 22 stycznia 2016

Rozdział 3

       Gdy Ross wyszedł, Liv szybko chwyciła za telefon, by napisać do niego sms'a. Dosyć szybko odpisał, toczyła się z tego nie krótka, nie długa rozmowa, która brzmiała tak:
O: -Ross, nie rozumiem. Mało się znamy, w sumie bardzo mało. Poznaliśmy się dzisiaj. Co miał oznaczać ten pocałunek ? Wiem, trochę przesadzam, bo to niby tylko w policzek, nie w usta .. ale jakoś bardzo mnie to ... poruszyło.
R: -Olivio .. Ja .. ja ... też .. Eh .. sam nie wiem co to miało oznaczać :/
O: -Dobra .. było minęło (:
R: -Skoro tak chcesz :D
O: -A ty wolisz nie zapominać w takim razie ? xD
R: -Najważniejsze jest to, że wszystko ok i się nie obraziłaś ^.^
O: -A czemu miałabym się obrażać ? Nic się nie stało (:
R: -No niby nie (:
O: -Muszę już kończyć. Jutro się odezwę. na razie ^.^
R: -:( :( Do jutra, papa ;* - Po pisaniu Olivia odłożyła telefon i położyła się na plecach na swoim łóżku i spoglądała w sufit myśląc o nim. Aż w końcu Veronica wróciła do pokoju.
-Roni, jesteś głodna ?
-Tak szczerze to tak.
-W takim razie to ja zaraz wracam, idę coś tam zrobić dla nas do jedzenia. - Powiedziała Olivia uśmiechając się po czym skierowała się w kierunku kuchni, ale nie wzięła telefonu, Veronica chciała jej zrobić "Włama" na Snapa, ale gdy odblokowała telefon zobaczyła, że pisała z Rossem, nie mogła się oprzeć i sprawdziła wszystkie wiadomości. Gdy przeczytała od razu odłożyła telefon. Po chwili przyszła Olivia. Mówiła, że idzie zrobić "Coś tam" do jedzenia. A przyszła z całą tacą. Położyła tacę na łóżko, usiadła, i zaczęły jeść. Nagle Veronica rzekła:
-Liv, tak szczerze. Podoba ci się Ross ?
-Tak szczerze ? Niezbyt. Chciałabym, żebyśmy byli dobrymi przyjaciółmi, nic więcej.
-Muszę ci coś powiedzieć. Bo ...
-Wal śmiało. Jesteśmy przecież przyjaciółkami - Powiedziała z uśmiechem Olivia.
-Bo .. Mi on się podoba. 
-Naprawdę ? Em .. To s.. super ! - powiedziała nieśmiało
-Chciałabym, żeby poczuł to samo do mnie, to co ja do niego. -gdy to powiedziała, Olivia nie miała takiej wesołej miny, jak zawsze, gdy rozmawiały o chłopakach. -Czekaj... sms mi przyszedł.
-Od kogo ? - spytała Liv
-Od mamy. Napisała mi, że mam już wracać do domu.
-Co ?! Dlaczego ?! Ale ...
-Przepraszam... - powiedziała przytulając Olivię
-Przynajmniej cię odprowadzę 
- Nie trzeba. Umiem dojść do drzwi - powiedziała Veronica po czym chwyciła swoją niebieską na długim pasku torebkę i wyszła z pokoju. Olivia nie wiedziała co się dzieje. Jej wzrok biegł po całym pokoju, aż nagle zatrzymał się na górnej półce jej wielkiego regału. Zobaczyła swój nieruszony pamiętnik, który dostała od cioci na 15 urodziny. Zapomniała o nim. Wstała, chwyciła za krzesło i podstawiła pod regał. Stanęła na nim, by siegnąć po pamiętnik. Gdy go wzięła, odtrzepała go od kurzu, odłożyła krzesło, wzięła swój długopis i położyła się na łóżko. Pomyślała, że zacznie pisać. Odblokowała długopis, przyłożyła go do kartki i zaczęła pisać:
"Drogi Pamiętniku
Jest pewien chłopak. Blondyn. Poznaliśmy się przypadkiem. Jesteśmy przyjaciółmi. Ale .. przyjaciele całują się ? Nie wiem .. Może przesadzam, bo to tylko w policzek. Ale jestem taką osobą co wszystko ją mocno poruszy. Do tego moja przyjaciółka ... Mega dziwnie się zachowywała. Powiedziała mi, że Ross (ten chłopak) jej się podoba. Ale powiedziała to tak, jakby mi chciała zrobić na złość. Nigdy tak między nami nie było. Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży...". Pomyślała, że będzie pisała takie wpisy codziennie. Odłożyła pamiętnik pod poduszką na jej fotelu, by nikt go nie znalazł. Usłyszała dźwięk SMS'a. Sprawdziła. Był od Rossa. Było w nim :
"Hej Olivio. 
Masz ochotę się jutro spotkać w pizzerii naprzeciwko ciebie ok. 15:00 ?"
Olivia mu od razu, bez wahania odpisała :
"Hej Ross.
Jasne, z chęcią przyjdę :) 
Tylko mnie nie wystaw ^^"
Ross:
"To super ! ^.^
Ja nie wystawię, no co ty :D
To do jutra :)". - Olivia przez całą konwersację miała uśmiech od ucha do ucha. 
 W końcu odłożyła telefon. Poszła wziąć szybki prysznic, ubrała się w jej ulubioną piżamę. Góra piżamy była to biała bluzka z długim rękawem. Było na niej dość duże czerwone serce z białymi kropkami. Dół piżamy to były czerwone jak te serce dresy z białym sznureczkiem.
 Zdjęła miliony poduszek i biały, ciepły koc z łóżka. Zdjęła kapcie, i weszła pod kołdrę. Zgasiła lampkę i poszła spać.
                                                      Rano 8:15 
 Olivia otworzyła oczy, włożyła rękę pod poduszkę i wyciągnęła telefon. Patrzy na czas: "8:15".
"Co ja tak szybko wstałam ?!". - Olivia zwykle wstawała o 10.00, dlatego była tak zdziwiona, że tak szybko wstała.
 A z racji, że spotkanie jej z Rossem ma być za 7 godzin, to wstała, zjadła śniadanie i wzięła laptopa, który był na jej biurku. Położyła go na łóżko, wskoczyła pod kołdrę i oglądała swój ulubiony serial "Pamiętniki Wampirów". Obejrzała 4 odcinki. Zajęło jej to mniej wiecej 3 godziny. Gdy skończyła, była 11. Potem poszła wziąć kąpiel. Brała kąpiel 30 min.
Przyszła do pokoju. Wybrała ciuchy i się w nie przebrała. Ubrała się w czarną sukienkę. Na dole miała falbanki. Z tyłu miała wycięte plecy. Ubrała do tego czarne buty na koturnie. Usta pomalowała mocną, czerwoną szminką. 
Włosy rozpuściła, podkręciła koncówki lokówką. Poperfumowala się swoim ulubionym perfumem. Założyła na ramię swoją ulubioną torbę ciemno-różową. Zarzuciła na siebie skórzaną, krótką, kremową kurtkę. Chwyciła telefon w rękę i poszła do pizzerii. Gdy tam weszła. Zobaczyła siedzącego blondyna. Miał ubraną niebieską koszulę. Na wierzch czarny garnitur i czarne spodnie. Gdy Olivia weszła, Ross'owi od razu rzuciła się w oczy Olivia. Przytulili się na powitanie. Ross zdjął jej kurtkę i powiesił na wieszak. Usiedli. I spoglądali w menu.
-Ja to bym Capriciosse zjadł.
-No okey. Niech będzie Capriciossa. - stwierdziła z uśmiechem Olivia.
-I może do tego ... Lampka wina ? - zaśmiał się Ross.
-No dobra. Ale tylko jedna. -  także zaśmiała się Olivia. Kelner przyszedł, złożył zamówię, a Ross i Olivia ciągle rozmawiali i się śmiali. Zamówienie po 20 minutach w końcu przyszło. Siedzieli tam aż do 17.00. Siedzieli by dłużej, gdyby Ross nie dostał telefonu. 
-Przepraszam Olivio, ale muszę odebrać. To przyjaciel.
-Jasne, nie ma sprawy. - Gdy Ross odebrał, Olivia słyszała tylko: 
"Hej Matt.
Emm .. Nie 
O Jezu ! Zapomniałem !
Dobra, zaraz będę !
No na razie.". 
-Coś się stało, Ross ?
-Słuchaj, nie chcę, żebyś mnie zrozumiała źle, ale wiesz. Nocuje u kolegi i za 5 min powinniśmy wyjechać na bardzo ważny dla nas mecz. Proszę nie zrozum mnie źle.
-Spokojnie. Rozumiem wszystko ! -Powiedziała Olivia z uśmiechem i uspakajając Rossa. 
-Napiszę do ciebie oczywiście.
-Jasne ! - rzekła Olivia. Ross musiał już iść, dlatego mocno się przytulili na pożegnanie. Gdy Ross już pobiegł, Olivia też już podążała w stronę swojego domu. Olivia wróciła do domu, zerknęła w telefon i pomyślała, że napisze do Veronici. Napisała zwykłe : "Hej :* ". Wyświetliła od razu, ale odpisała po 11 minutach : "Cześć.". Olivia nie wytrzymała i zadzwoniła do niej.Gdy odebrała :
-Roni, co się dzieje ostatnio z tobą ?! -praktycznie wykrzyczała do telefonu.
-Ze mną ? Nic, czemu miałoby być ? - mówiła, jakby nigdy nic.
-Bo się cholernie dziwnie zachowujesz. Nigdy taka nie byłaś.
-Zdaje ci się.
-Nie ! Zaczęłaś się tak zachowywać jak w .. naszą przyjaźń .. "wbił" ... Ross. - gdy to powiedziała, od razu się rozłączyła. Pomyślała .. i rzekła: "Wiem ! Ona jest na bank zazdrosna ! O Jejku ... ". Napisała do Veronici:
"Roni ... Tak szczerze .. czy ty ... jesteś zazdrosna ? :(" - Powiedziała Olivia, praktycznie z łzami w oczach przez myśl, że ich przyjaźń się tak pieprzy. Po niedługim czasie Veronica odpisała:
"Może tak, może nie. A tak w ogóle.. Co cię to interesuje ? Jestem dla ciebie nikim." Olivia na to:
"-Jesteś dla mnie jak siostrzyczka ! Sama nie wiem, czy Ross mi się faktycznie nie podoba. Czy mam z nim zerwać kontakt dla ciebie ?
-Nie musisz się dla mnie tak starać. Dobra .. teraz tak serio. Ross mi się naprawdę podoba. Ale spokojnie, Możesz się z nim spotykać, dam radę :)
-Ale ja nie wiem czy chcę się z nim spotykać. Dobra ja muszę kończyć :)". Olivia odłożyła telefon i wzięła pamiętnik, aby wpisać wpis. Wpis brzmiał następująco :
"Drogi Pamiętniku
Dzisiaj się spotkałam z Rossem. Było cudownie ^.^ Jest taki zabawny :) Wspaniały z niego przyjaciel. Ale .,. nie wiem co się dzieje z Veronicą. Ona jest chyba zazdrosna :(. Nawet nie wiem o co. Jest całkiem inna, niż zawsze. To mnie niepokoi. Mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze. Szkoda by było zakończyć naszą przyjaźń, bo znamy się od piaskownicy :(." -Olivia odłożyła pamiętnik tam, gdzie wcześniej, poszła się myć, zjadła na kolację bananowe Musli z kawałkami czekolady i położyła się spać, bo była bardzo zmęczona.
    Obudziła się o 11.00. Pierwsze co, to włożyła dłoń pod swoją zieloną w białe kropki poduszkę. Włączyła telefon i zobaczyła multum wiadomości od Rossa:
"- Hej Liv ! :) :)
- Spotkamy się dzisiaj "?
- ????
- Halo ^^
- Śpisz ? :D 
- Jak wstaniesz to napisz ! :)".
Gdy Olivia to czytała, twarz jej się ciągle uśmiechała. Oczywiście szybko mu odpowiedziała. :
"-Jestem, jestem ! Haha :D ^^Dzisiaj ? Chyba nie robię nic dzisiaj. O której i gdzie chciałbyś się spotkać ?
-Może o 13.00 w parku ? :)
-W parku ? Sugerujesz coś ? :D
-Ja ? Oczywiście, że nie :D
-Czyżby ? ^.^
-No dobra ... Przyjacielski piknik ^.^ :)
-Mhmm .. Dobra :) To będę na pewno ^.^
-To do zobaczenia, Liv :)". - Olivia ubrała swoje ulubione kapcie w pandę i poszła w stronę kuchni. Zjadła na śniadanie naleśniki z Nutellą i wypiła do tego kakao. Gdy zjadła, poszła umyć zęby i umyć siebie. Po kąpieli wysuszyła włosy i w szlafroku powędrowała do swojego pokoju. Pomyślała, że jeśli jest dzisiaj mega gorąco, to się ubierze luźniej. Założyła krótkie spodenki jeansowe. Na górę założyła cienką koszulkę na ramiączkach w czarne wąsy. Naszyjnik ze złotym serduszkiem. Mnóstwo bransoletek. Swoje ulubione miętowe, krótkie trampki. Zrobiła lekki makijaż i wyprostowała włosy. Po perfumowała się swoim ulubionym perfumem. Założyła swoją ulubioną torbę, swoje okulary przeciwsłoneczne, chwyciła telefon w rękę i wyszła do parku. Gdy już tam była, zauważyła Rossa; patrzącego przed siebie i siedzącego na kocu. Olivia podeszła i usiadła obok niego. Przytulili się na przywitanie. Ross miał w około siebie wszędzie kosze z jedzeniem.
-Ile ty masz tego jedzenia ? Ja nic nie przyniosłam, aż mi głupio. - zaśmiała się Olivia.
-Spokojnie się najemy. Nic nie musiałaś przynosić. - zaśmiał się Ross.
-Gdzie tak w ogóle mieszkasz ?
-Na samym krańcu Los Angeles. Trochę do siebie dużo mamy, mimo, że sama mieszkasz w Los Angeles. Sama wiesz, jakie to miasto jest wielkie.
-Oj wiem, wiem, Ross.
-Dlatego nocuję u przyjaciela. - powiedział wyciągając coś z kosza. -Może jabłuszka ? - Powiedział podsuwając jabłko pod twarz Olivii.
-A z chęcią się skuszę, Rossie Lynch'u
-Smacznego życzę, Olivio Hayes.
-Dziękuję serdecznie. - Zaśmiali się obojga.
-Przepraszam, ale ... twoja przyjaciółka .. Em .. jak ona miała ?
-Veronica.
-A tak, tak. To ona ... wydaje się taka .. tajemnicza. Wiem, dziwny jestem.
-Nie jesteś dziwny ! I wolałabym o niej nie rozmawiać.
-Jasne, nie ma sprawy. Ahh te kobiece sprawy. - zaśmiał się Ross. Siedzieli tam jeszcze godzinę. Cały czas rozmawiali i się śmiali. No i jedli. Po 14.00 zebrali koc i resztki jedzenia do koszy i poszli na spacer. Powoli spacerowali. Byli w takim parku, że gdzie się nie spojrzysz, tam czerwone róże. Spacerowali takim miejscem, że po prawej widzieli jezioro. Zauważyli białą ławkę z widokiem na jezioro. Usiedli. Patrzyli i podziwiali. Kosze postawili obok ławki. Nagle zawiał wiatr i rozwiał delikatne, czerwone płatki róży, co sprawiło romantyczny nastrój. Latało wszystko wokół ich. Olivii włosy leciały do tyłu. Ross na nią spojrzał przyciągającym wzrokiem. Olivia spojrzała na niego. Ross się przybliżył do Olivii. Położył dłoń na jej policzek, popatrzył jeszcze raz na jej oczy, przybliżył swoje usta do ust jej i ją delikatnie pocałował.


O ja ^.^
Nie wierzę .. 
Napisałam to ! 
Więc tak ... Chciałam was z całego serca przeprosić ! Nie wiem co się ze mną działo. Całkiem zapomniałam normalnie o tym blogu :( Ale już jest tak powiedzmy "Wielki Powrót". Jak widać, w porównaniu do wcześniejszych rozdziałów, ten jest naprawdę długi.
Co do rozdziału .. Jak wam się podobał ? :) Co myślicie o tym końcu ? 
Jak się dalej potoczy przyjaźń Veronici i Olivii ? 
Komentujcie :*  
 Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział. Postaram się oczywiście jak najszybciej <3
Chciałam pozdrowić moją wierną fankę :D Właściwie to moją przyjaciółkę Kingę :)
Która ciągle wyczekiwała tego 3 rozdziału. Więc .. chciałaś to masz ! :D I oczywiście pozdrawiam Julkę :* No i Martę ^^ :*

To na tyle :)
Komentujcie 
Dołączajcie do moich obserwatorów (będziecie mieć wszystko na bieżąco). To
mnie motywuje do dalszego działania ! :*
Trzymajcie się <3 <3
~Liv  







                                               
                                                                                                                         

sobota, 11 lipca 2015

Rozdział 2

 Liv słyszała kroki Isabell nadchodzące w jej stronę, więc szybko usiadła na łóżko koło Veronici, żeby mama nic nie podejrzewała.
-Hej córeczko ! - zawołała Isabell wchodząc do pokoju po czym przytuliła Liv.
-Hej mamo... Była dzisiaj poczta ? 
-Poczta ? Niee .. Nie było dzisiaj 
poczty. - skłamała Isabell.
-Nie było ? Spoczko, myślałam że była.
-Niee, nie było żadnej poczty, ani jednego listu. - powiedziała Isabell po czym szybko wyszła z pokoju.
-Roni ! To muszą być na pewno listy od mojego taty ! To jest takie jasne.. 
-No .. Możliwe, bo skoro chcą to wszystko przed tobą ukryć ..
-Jak tylko będę sama w domu, to poszukam tych listów, musi być ich dużo.
-Nie koniecznie .. Ale ja naprawdę bym chciała abyśmy nie rozmawiały  na razie o twoim tacie.. Dla twojego dobra, oczywiście.. żebyś się nie denerwowała, bo prawda o tacie może być dobra, ale niestety może być tez zła .. 
-Ja myślę .. że ta prawda jest zła ..
-Eh .. I o to mi właśnie chodziło, masz same złe myśli, za dużo o tym teraz myślisz.
-No, niestety ale muszę się z tym zgodzić co mówisz,ale .. ale ja naprawdę nie pamiętam mojego ojca, nie wiem nawet  kim on jest .. 
-Rozumiem cię, kochana .. Ale słuchaj.. Mam taki plan na wieczór, żebyś juz tak o tym nie myślała - powiedziała Roni uśmiechając sie do Liv
-Eh .. No dobra.. No .. Wiec mów 
-Zamówimy pizzę i obejrzymy sobie jakąś komedię ? - zaproponowała Roni Liv
-Pomysł nie jest zły. - Jak powiedziały tak zrobiły, no .. prawie .. gdy Liv chciała pójść do kuchni, zatrzymała sie przy drzwiach od pokoju, ponieważ słyszała jak jej mama kłóciła się z jakimś mężczyzną przez telefon, gdy poszła do toalety, Liv szybko poszła do kuchni i chwyciła mamy telefon w dłoń i sprawdziła rejestr połączeń, ale gdy zauważyła ostatnią rozmowę, była ona z nr. prywatnym. A miała nadzieję, że będzie to jednak kontakt "zapisany". 
Mimo tego Liv stwierdziła, że jest z lekka za późno, wiec zamówiła tą pizzę i obejrzały, tak jak miały w planach .. komedię.
Kiedy był już ranek, Isabell pojechała do pracy a Jason pojechał na miasto. 
Liv zrobiła śniadanie sobie i Roni, po śniadaniu się ubrały... i .. wkońcu nadszedł ten czas, by poszukać tych listów, które prawdopodobnie są od ojca Liv i Jason'a.
Szukały i szukały, po szufladach w gabinecie Isabell, u Jasona w pokoju.. Nigdzie ich nie było. W końcu stwierdziły, że nie ma sensu tego szukać. 
Dziewiętnastolatki pomyślały, że pójdą do sklepu po przekąski, ponieważ pomyślały, że tej nocy zrobią sobie tzw. "seans filmowy". Więc poszły... ale kiedy już zrobiły zakupy, zaczepiła ich ta sama grupka młodych ludzi, co tego razu jak wracały z zakupów. Oczywiście nie dawali im spokoju. 
W pewnym momencie, nagle wyskoczył i obronił je pewien dziewiętnastoletni blondyn.
-Ej, ludzie, nie macie się kogo czepiać ?
Myślicie, że te piękne dziewczyny się kiedykolwiek zainteresują takimi pacanami, jak wy ? 
-O .. Mój .. Boże ! Czy to w samej osobie R .. Ross .. Lynch ?! O mój Boże, o mój Boże .. ! - wykrzyknęła zaskoczona Veronica.
-Tak .. to w samej osobie ja. - zaśmiał się blondyn.
-Ale .. ale jak ty .. co ty tu ...
robisz ?? - spytała zszokowana Liv.
-Przyleciałem do starego, dobrego przyjaciela. Na ten czas u niego mieszkam, a za niedługo będę mieszkał niedaleko tego miejsca z rodziną. 
-Naprawdę ?! No nie wierzę. Cud poprostu. - krzyknęła Roni.
-I bardzo Ci dziękujemy za obronę. -powiedziała Liv.
-Nie miałem wyboru, takie dwie ślicznotki, i jakieś pacany, które ich zaczepiają. - zaśmiał się Ross.
-Haha, a tak w ogóle, to Olivia jestem a to jest Veronica, w skrócie Liv i Roni. - zaśmiała Olivia.
-A ja Ross, miło mi.
-Ty się nie musisz przedstawiać, Ciebie wszyscy znają, hihi.
-Taaak jasne, haha. Mógłbym was prosić o numer telefonu? - zapytał Ross.
-Jasne ! Matko!  Liv,
uszczypnij mnie bo w to nie wierzę!-powiedziała Roni poczym Liv uszczypnęła ją. -Ałć .. ja żartowałam!-Krzyknęła Roni.
-Dobra tylko spokojnie, a i miałyśmy podać mu swoje numery. 
-No właaśnie, czekam, aż będę mógł sobie już je zapisać i dodać do ulubionych. - zaśmiał się blondyn po czym Veronica i Olivia podały mu swoje numery, i on im.
-Nie wiem czy byś się zgodził, ale może jutro wpadniesz do mnie ? Veronica jest u mnie na długo, więc ona też by była.
-Hmm .. Ciekawa propozycja, myślę, że tak. Tylkoo, nie wiem gdzie mieszkasz.-zaśmiał się Ross.
-Aa to spokojnie, jakoś się zgadamy.
-A to spoczko, to do jutra. - powiedział
po czym przytulił je na pożegnanie.
-O Matko, o Matko, o Matko ! 
-Roni, spokojnie, haha.
-Przyznaj się, podoba ci się ?
-Sama nie wiem ..
-Jak to nie wiesz ? Przecież on jest taki cudny. Dobra nie ważne. Wracamy do domu już ?
-Jo spoko, chodźmy. - powiedziała Liv po czym poszły do domu.
Gdy weszły, usiadły na łóżko, a Roni co chwilę nadawała o spotkaniu z Rossem
-Roni, on napisał do mnie.
-Coo ? Naprawdę ?
-Taak - powiedziała Liv po czym sprawdziła SMS'a od Rossa i pokazała go Roni, w którym było napisane: "No Hey Liv :). Już się nie mogę doczekać jutra. Mogłabyś opisać gdzie mieszkasz ? W sumie, nie wiem, czy się zgodzisz, ale mógłbym wpaść za około 3 godzin. Co o tym sądzisz ? :)"
-Liv ! Napisz mu że się zgadzasz ! Prooszę. 
-No, w sumie. Okey, już piszę. - Powiedziała Liv i napisała tą wiadomość do Rossa. Gdy Liv napisała, dziewczyny poszły do salonu, usiadły na kanapę i oglądały telwizję. Czekając na niego.
Po  3 godzinach w końcu przyszedł, Liv otworzyła i się przywitali przyjacielskim uściskiem.
-To co robimy ? - zaśmiał się blondyn.
-Em .. Myślałam żeby obejrzeć film i zamówić pizzę. - powiedziała Liv.
-Okey, zapłacę za pizzę.
-Ross, no co ty. Ja zapłacę.
-Liv, proszę cię, nie chcę żebyś płaciła, ja zapłacę.
-Dobra, ciężko cię do czegoś przekonać. Rób co chcesz. - powiedziała Liv, po czym usiadli wszyscy na kanapę i oglądali aż 4 filmy. Zajęło im to mniej więcej 5-6 godzin. 
Kiedy skończyli, Ross musiał juz iść.
-Ross, skoro chcesz iść, to musimy sie teraz pożegnać, bo muszę iść do toalety. - zaśmiała się Roni, pożegnała się z Rossem i poszła do toalety.
-Liv, przepraszam, że muszę już iść. 
-Nic nie szkodzi. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie wpadniesz.
-Jasne, było super. - zaśmiał się Ross.
-No, nie było źle.
-Napiszę jeszcze do ciebie dziś.
-Oki, to z chęcią poczekam.
-No to .. pa, Liv. - powiedział Ross po czym pocałował Liv w policzek i wyszedł.
    
No to jest ten 2 rozdział, jak mówiłam rozdziały bedą się pojawiały rzadko, bo jestem na kolonii. A co do rozdziału..
Jak wam się podobał ?
Jak się dalej potoczy dalsza "przyjaźń" Rossa i Liv ? 
Rozdział 3 nie będzie zbyt szybko.
Oczekujcie go w następnym tygodniu. 
Trzymajcie się :* 
~Liv







Rozdział 1

 Gdy Olivia spała, obudził ją dźwięk SMS'a od Veronici, w którym było napisane:"Liv ! Gdzie jesteś ?! Czekam na ciebie od 15 minut !" Po czym Olivia powiedziała: "Jejku ! Zapomniałam, że byłam z nią dzisiaj umówiona .." - od razu się szybko ubrała i ogarnęła.
-Jason, ja wychodzę, idę na miasto z Roni.
-Nie zjesz śniadania ? - spytał Jason
-Nie, jestem z lekka spóźniona, zjem na mieście - po czym założyła błękitną bluzę, nałożyła torebkę i wybiegła na autobus. Gdy dotarła na miejsce, zauważyła zdenerwowaną Veronicę i podbiegła do niej.
-Liv! No w końcu ! Ile można czekać.. 
-Bardzo Cię przepraszam, miałam ciężką noc, ciągle myślałam co się dzieje z moim tatą. Ja go w ogóle nie pamiętam. Mama nie chce mi powiedzieć ani słowa na jego temat. Nie mam pojęcia dlaczego.. Ale .. skoro nie chce mi nic o nim powiedzieć, to .. ja myślę, że on nie był całkiem dobrym człowiekiem.
-Eh.. przepraszam Cię, że się tak zdenerwowałam... A co do Twojego taty.. myślę, że jak przyjdzie odpowiedni moment, Twoja mama Ci o nim powie, pewnie się jeszcze boi Ci o wszystkim powiedzieć. - po czym przytuliła Olivię.
-Dziękuję Ci.. Ty zawsze wiesz jak mnie pocieszyć .. - powiedziała uśmiechając się.
-To co .. Idziemy do kina ?
-Do kina ? A nie miałyśmy iść do Centrum Handlowego na zakupy ?
-No niby tak ... ale jak szłam to zauważyłam plakat filmu "50 Twarzy Greya" i zauważyłam także, że .. leci za pół godziny .. MUSIAŁAM kupić bilety ! Zawsze chciałyśmy go przecież zobaczyć .. Mamy 10 minut zanim się rozpocznie, więc lepiej się pośpieszmy.
-Jejku .. no nie wierzę ! Jak ja Cię kocham !! - powiedziała szczerze uśmiechając się
-Musimy się pośpieszyć ! Bo nie zdążymy.. Zarezerwowałam nam oczywiście najlepsze miejsca ! Więc nie ma co tracić, pośpieszmy się ! - po czym szybko pobiegły do kina. Po półtorej godzinie skończył się film,więc postanowiły, że pójdą do Centrum Handlowego, gdy stamtąd wyszły, było już ciemno, była dwudziesta druga godzina. Z racji tego, że wcześniej miały zaplanowane, że Veronica zostaje na noc u Olivii, po zakupach wracały od razu do domu brunetki. Jak tak spacerkiem szły, zaczepiła ich grupka młodych pijanych ludzi.
-Ej, małe, co tak uciekacie ? - dziewczyny próbowały nie zwracać na nich uwagi i iść przed siebie, ale niestety, jeden facet nie dawał im spokoju i ciągle im tarasował drogę.
-I tak nie będziecie mogły się mnie oprzeć. Już to wiem, jak chcecie to możecie mnie zaprosić do siebie a ja zapoznam was z Wacusiem, hm? - Olivia
spoliczkowała tego faceta, a z racji tego, że był nieźle pijany przewrócił się, a dziewczyny wykorzystały okazję i szybko uciekły. Gdy wróciły do domu, Jason zaniepokojony czekał na nie w kuchni siedząc na krześle ..
-Gdzie wyście były tyle czasu ?!
-Eh ... przepraszam Cię, byłyśmy w kinie i jeszcze na zakupach - wypowiadała się dziewiętnastoletnia brunetka bratu.
-A do tego jakaś grupka ludzi nas zaczepiła, pijani byli oczywiście .. - dodała Veronica.
-Jeszcze tam są ? Porozmawiam sobie z nimi .. - Spytał Jason
-Nie wiem ! Ale nie waż się tam iść ! Ja znam to twoje "rozmawianie"! - krzyknęła Olivia.
- Zaczepiali was, a teraz ich bronisz ?! Ja to robię dla waszego dobra ..
-Nie bronie ich, tylko troszczę się o Ciebie, nie idź tam, to dla twojego dobra, braciszku -powiedziała, po czym wtuliła się w Jasona.
-Ooo .. jakie to słodkie .. Tylko, że ja .. no ten ... muszę iść do toalety - zaśmiała się Veronica po czym poszła do toalety.
-Okey, poczekam .. - Jak Veronica poszła to Olivia zadała Jason'owi bardzo znaczące dla niej pytanie.
-Jason ? Nie jestem pewna czy odpowiesz mi na pewne ważne pytanie, myślę, że coś wiesz na ten temat ?
-Może tak najpierw byś mi zadała to pytanie, hm ? - puścił oczko do Olivii 
-A, no tak ... więc .. czy .. wiesz coś na temat naszego taty ? - zapytała z niepewnością Olivia.
-Tak myślałem, tak, wiem coś na ten temat, ale niestety, nie jesteś jeszcze gotowa na te wiadomości, w swoim czasie się dowiesz, to jeszcze za dużo dla Ciebie.. Przepraszam, siostrzyczko, no ale.. jak mówiłem, jeszcze nie jesteś na to gotowa. - powiedział Jason po czym pocałował Olivię w czoło i ją przytulił.
-Tak myślałam, no ... trudno, a mamy w ogóle kontakt z nim ?
-Sis, nie mogę ci nic powiedzieć, zrozum. 
-Eh ... No dobra - powiedziała ze łzami w oczach
-Ej, ale nie płacz, wszystko się ułoży. - powiedział po czym ponownie przytulił Olivię.
-Liv, idziemy już do twojego pokoju ? - spytała Veronica, jak wróciła z toalety.
-Em .. tak jasne, już idę. - Po czym poszły obie do pokoju Olivii. Gdy już  weszły do pokoju, usiadły na wielkie łóżko Olivii.
-Twoje łóżko jest takie wygodne, miękkie .. haha - zaśmiała się Veronica
-No a jak haha 
-Liv ? Mogłabym wiedzieć o czym rozmawialiście, bo jak wyszłam z toalety to widziałam, że płakałaś ? Przepraszam, że tak o to pytam, bo to nie powinno mnie interesować ..
-Eh .. Pytałam się go .. o mojego tatę 
-Tak ? Widzę, że Ci bardzo na tym zależy.
-Oj bardzo mi zależy, bo to .. mój ojciec, więc baardzo mi zależy.
-A on ci co odpowiedział?
-To co mama, że nie jestem jeszcze na to gotowa i tym podobne.
-Ale on wie co się dzieję z waszym ojcem ?
-Tak tak, wie ...
-Dla twojego dobra nie myślmy o tym. Ej ? a gdzie twoja mama ?
-No .. ok. A moja mama, mówiła , że wróci o plus minus o dwudziestej trzeciej.
-Spoczko... 
-Poczekaj chwilę .. chyba właśnie wróciła... -Chciała już pociągać za klamkę, ale usłyszała jak Isabell z Jason'em rozmawiali, więc postanowiła podsłuchać .. A słyszała to ..:
"-Mam pocztę, znowu nam te listy wysyła.. Pamiętaj, jeśli kiedykolwiek przyjdą od niego listy, żeby Olivia ich nie zobaczyła. Wiesz, gdzie je chować, prawda ?
-Tak mamo, wiem, postaram się, żeby ich nie zobaczyła."...


                                                                       ~*~

No .. i jest ten pierwszy rozdział :) Fajnie mieć taką naprawdę długą przerwę i zacząć wszystko od początku. Rozdział długi nie jest. Ale postaram się dłuższe pisać ;) Chcę z całego serca podziękować mojej kuzynce Julii, to dzięki niej się wzięłam za pisanie tego bloga, to ona mi we wszystkim pomogła, a pro po bloga ... Ona sama pisze fantastycznego bloga, jest to blog o R5, więc odsyłam was do niej bo pisze naprawdę świetne rozdziały! <3
To jej blog ---> http://r5-my-love-story.blogspot.com/
Komentujcie !
Dołączcie do obserwatorów ! (Do mnie też możecie dołączyć oczywiście, heh♥) Zmieniając temat..
Kochani.. jest taka sprawa, więc.. jutro jadę na kolonię, wracam dwudziestego szóstego lipca. Więc nie wiem kiedy będzie następny rozdział, ale .. jak tylko będę miała wolny czas to od razu się zabieram za pisanie :**
A co do tego rozdziału .. Jak myślicie, co to były za listy ?
Kto je wysłał ?
Jeśli macie oczywiście ochotę, komentujcie, dołączajcie do obserwatorów, to mnie motywuje do dalszego działania ;*
Trzymajcie się <3
~Liv




Prolog

Na przedmieściach Los Angeles mieszka dziewiętnastoletnia Olivia Hayes z matką o imieniu Isabell i dwudziestojednoletnim bratem Jasonem. Kobieta pracuje jako sekretarka w miejskim urzędzie. A co z ojcem? Właśnie ojciec... Olivia nie pamięta go dobrze. Zostawił ją i jej matkę, gdy miała zaledwie cztery latka. Kiedy podrosła, pytała o niego, lecz matka unikała tego tematu. Olivia rozwijała się i kształtowała swoje umiejętności do takiego stopnia, że skończyła liceum z wyróżnieniem. Zaplanowała dosłownie wszystko. Studia, pracę i nie w głowie jej były jakiekolwiek miłostki. Do czasu...
Poznała niesamowitego chłopaka... Aktora, piosenkarza, który po czasie miał do niej słabość.
A ona?
Co ona o nim myśli?
Czy coś do niego czuje?
Czy będą razem?
I co się stało z ojcem Olivii?
Dlaczego jej matka nie chce jej o nim opowiedzieć?

~*~
Więc tak to wygląda... To jest mój drugi blog (pierwszy mi za bardzo nie wyszedł xD). Mam nadzieję, że ten jednak mi się uda. Rozdział 1 niebawem <3
~Liv