Ross oderwał dłoń od jej policzka. Spojrzeli na siebie. Ross się do niej mocno uśmiechnął, Olivia mu to odwzajemniła również się uśmiechając.
-Dziękuję. -rzekł Ross.
-Za co ?
-Że mnie nie odrzuciłaś, gdy .. cię pocałowałem.
-Ross, nie dziękuj. To ja ci dziękuję.
-Ale ... Ty nie masz za co.
-Zawdzięczam ci to, że jesteś przy mnie.
-Liv, proszę podaj dłonie. - Olivia mu podała dłonie. Po czym Ross wyciągnął coś z jednego z koszy. Była to czerwona róża i spytał:
-Olivio Hayes... Czy zechciałabyś zostać moją dziewczyną ? - zaśmiał się pod nosem Ross.
-Oh Ross ! -wykrzyknęła Olivia, po czym go przytuliła.
-Czyli .. to miało znaczyć tak ?
-A jak myślisz ? -spytała brunetka z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Chciałbym, żeby to znaczyło "Tak". -rzekł Ross.
-Ross'ie Lynch'u ... Tak, zostanę twoją dziewczyną. - powiedziała Olivia, po czym mocniej wtuliła się w Rossa.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę. -rzekł Ross, następnie pocałował brunetkę w czoło.
-Ja tak samo !
-Olivio ...
-Słucham ?
-Kocham cię.
-Awww ... Ja ciebie też. - rzekła dziewiętnastolatka, po chwili spojrzała się na niego i się do niego mocno uśmiechnęła. On do niej również.
Ross zerknął na swój zegarek na ręce, by spojrzeć, która godzina.
-Jest piętnasta.
-Może ... wpadniesz do mnie ?
-A jest w twoim domu aktualnie ktoś ?
-Tak. Brat. Jason. Ma 21 lat.
-To chyba nie wpadnę. -zaśmiał się blondyn.
-Nic ci nie zroobi. On jest kochany.
-Dobra ... Raz się żyje. - ponownie zaśmiał się Ross. Następnie wstali z ławki i ruszyli w stronę domu Olivii. Szli tam za rękę. Po ok. 5 minutach byli już na miejscu. Olivia zatrzymała się przed drzwiami i zaczęła wkładać dłonie w każde kieszenie w poszukiwaniu kluczy. Zerknęła do torebki. Pogrzebała w niej, aż w końcu znalazła klucze o kolorze złotym z przywieszoną srebrną połówkę serca z napisem: "Best" od Veronic'i. Veronica ma drugą połówkę. Olivia włożyła klucz, przekręciła w prawą stronę i wyciągnęła. Nacisnęła klamkę i otworzyła drzwi. Weszli do środka. Pierwsze co zrobiła Olivia, to zawiesiła klucz na haczyk w korytarzu. Następnie ściągnęli buty i weszli dalej, do kuchni, w której stał przy blacie, krojący jabłko Jason.
-Hej L... iv. - zająknął się Jason, gdy zobaczył Ross'a.
-Hej Jason. Więc tak ... Ross, to jest Jason. Jason, to jest Ross.
-No cześć. - powiedział niepewnie Jason.
-H..ej... . Liv, mógłbym wiedzieć gdzie jest łazienka ?
-Jasne. Idziesz prosto potem skręcasz w prawo i pierwsze drzwi na lewo. - kiedy Ross już poszedł do toalety, Jason patrzał na Olivię poważnym wzrokiem.
-No co ?! Mam dziewiętnaście lat !
-Eh ... Znowu chłopak ... - stwierdził Jason spuszczając głowę w dół. -Ale pamiętaj jedno. Jeśli cię skrzywdzi, skręcę mu kark. Nie zapominaj co było z tamtym.
-Oh Jay ... Będzie wszystko okey.
-No ja mam nadzieję.
-Przesadzasz Jason. Bądź dla niego miły.
-Yhm ... Może kiedyś.
-Jestem już dorosła. Umiem sobie poradzić.
-Dla mnie i tak jesteś moją malutką siostrzyczką. - gdy Jason to powiedział, do kuchni wszedł Ross.
-O.. Ross. Wróciłeś. Chodźmy do mojego pokoju. - jak powiedziała, tak zrobili. Poszli do pokoju Olivii.
-Wow. Kto ci urządzał pokój ? Ekipa "Domu nie do poznania" ? - zaśmiał się Ross.
-Raczej no wiesz ... Ja wszystko zaplanowałam, a mama tylko zapłaciła haha. Ale czekaj ... Przecież byłeś już w moim domu. - również zaśmiała się Olivia.
-Niee, nie byłem. Byłem tylko w salonie. - zaśmiał się ponownie Ross.
-Aaa ... Okeey Haha. Ej .. usiądź. - powiedziała wskazując na łóżko.
-Skoro tak mówisz ... . - usiedli na łóżko po czym Ross rzekł:
-Twój brat mnie nienawidzi mnie, prawda ?
-Emm .. Nie powiedziałabym, że nienawidzi. Tylko, że .. jest po prostu bardzo opiekuńczy.
-Módlmy się o to, by mnie nie zabił.
-Oj już nie przesadzaj. Będzie dobrze. - powiedziała Liv uśmiechając się do Rossa.
-Dobra, to .. co robimy ?
-Nie wiem, może coś obejrzymy ?
-A co proponujesz ?
-Nie mam pojęcia właśnie.
-Może Horrorek ?
-Jasne, jeszcze czego. - zaśmiała się Liv.
-Może poszukam coś na necie.
-Okey. Dam ci laptopa. - powiedziała Liv, po czym wstała z łóżka i wzięła swojego MacBook'a z biurka.
-Masz może ochotę na gorącą czekoladę ?
-Jasne, misiu.
-Mmm .. Jakiś ty romantyczny. - zaśmiała się Liv.
-Ja zawsze haha.
-Oki, to poszukaj czegoś, a ja idę do kuchni. - Liv poszła do kuchni, a Ross tak jak mówił, szuka filmu do obejrzenia. Liv zrobiła gorąca czekoladę i wlała ją w dwie wysokie szklanki. Posypała górę piankami, otworzyła lodówkę i wyciągnęła z niej sos o smaku toffi. Polała sosem toffi po piankach, ale nie polała go tak byle jak, tylko zrobiła serduszko. Liv chwyciła za "uszy" szklanek i poszła do pokoju.
-Już jestem. - rzekła Liv podając Ross'owi do ręki gorącą czekoladę.
-Ooo ... Jak słodko.
-Tak myślałam, że ci się spodoba. Znalazłeś coś ?
-Tak. "Nietykalni". Oglądałaś ?
-Pierwsze słyszę. O czym ?
-Tu jest napisane "Sparaliżowany milioner zatrudnia do opieki młodego chłopaka z przedmieścia, który właśnie wyszedł z więzienia.". Jest to gatunek Biograficzny, Dramat i Komedia. Trwa dwie godziny bez ośmiu minut.
-No to dobra, obejrzymy go. Ale czekaj ... Idę wsypać chipsów do miski. Ty już włącz ten film, żeby się ładował, Oki ?
-Jasne. - zgodził się Ross. Olivia tak jak mówiła nasypała chipsów do miski, wróciła do pokoju, położyła je na łóżku, zasłoniła swoje zielone filtrujące światło rolety. Ross odłożył laptop dalej, by mogli widzieć obojga dobrze film, Olivia wzięła swój brązowy w białe kropki koc, przykryła siebie i wtuliła się w Rossa i zaczęli oglądać.
Skończyli oglądać po 17.00.
-Ale piękny film, naprawdę. -stwierdziła Olivia.
-A no, zgadzam się. - zgodził się Ross. Ross spojrzał na Olivię i ją pocałował. Gdy się całowali, ktoś wszedł do pokoju.
-OLIVIA ! Jest do sprzątnięcia zmywarka. Pomóż mi.
-Ty nie możesz jej sprzątnąć sam ?
-Co ci szkodzi ? Już do kuchni.
-Jezu dobra. Tylko bez spin.
-Pomogę Ci. -powiedział Ross wstając z łóżka.
-Nie, nie. Ty chłoptasiu zostajesz tutaj, -rozkazał Jason Rossowi wskazując na niego palcem. Olivia przewróciła oczami, a Ross się zaśmiał.
-Czego się śmiejesz ? Jeśli ją zranisz, gwarantuję Ci, że Ci tak pieprznę, że będziesz pięć dni bez muzyki tańczył. Chyba wiesz o co chodzi. -zagroził Jason.
-JASON ! Ogarnij się ! -skrzyczała Jason'a Olivia. -Miałam Ci pomóc w zmywarce, chodźmy w końcu. -gdy Olivia i Jason byli już w kuchni, Olivia otworzyła zmywarkę.
-Przecież tu są naczynia brudne. -powiedziała Olivia marszcząc dwie brwi.
-No co ty ? Chciałem się tylko Ciebie zapytać kiedy on sobie idzie.
-Jason ... Jak ty się w ogóle zachowujesz ?! Też mam swoje życie, rozumiesz ? Jeśli chcesz dla mnie dobrze, to się lepiej do mnie nie odzywaj. -powiedziała Olivia, po czym wyszła z kuchni i trzasnęła drzwiami i otworzyła drzwi do swojego pokoju.
-Jejku bardzo bardzo bardzo bardzo przepraszam za mojego brata. Jest taki okropny.
-Nic się nie stało ... naprawdę. Jego tekst mnie rozwalił haha. -zaśmiał się Ross.
-Jest taki między innymi dlatego, bo ... miałam chłopaka ... -mówiła niepewnie Olivia. -poznałam się z nim, gdy miałam piętnaście lat. Skończyłam z nim gdy miałam lat siedemnaście. Byliśmy szczęśliwi. Niestety ... przychodziłam do domu z siniakami, Okłamywałam mamę, że to przez karate. Bo chodziłam wtedy na karate. Lecz to nie było przez karate. On mnie bił. Dowiadywałam się, że mnie zdradza. Wcześniej, przed tym wszystkim byłam tak głupia, myślałam. że będziemy razem na zawsze, że to miłość mojego życia i dałam mu klucze do mojego domu. Pewnego dnia, gdy mój brat był na jakimś tam wyjeździe ze znajomymi za granicą, mama w pracy, a ja w szkole ... Bo chodziliśmy razem do szkoły. Tego dnia w szkole go nie było. Gdy mnie bił i tym podobne ... Próbowałam mu odebrać klucze. Gdy go prosiłam, za każdym razem mnie uderzał. Wracając do tego ... Gdy nie było go w szkole, cieszyłam się, że go nie zobaczę przynajmniej w tym dniu i będę mogła być spokojna. Lecz ... Gdy wróciłam ... zastałam moją mamę i mojego brata załamanych. Mama płakała. Spytałam się mamy co się stało, a ona ledwo co odpowiedziała: "Ktoś się wkradł i ukradł nam dziesięć tysięcy złotych!". Serce mi stanęło, gdy to usłyszałam. Wiedziałam, że to on. Chwyciłam za komórkę, zadzwoniłam na policję, podałam jego adres, imię, nazwisko i wszystko co potrzebne. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło. Pieniądze odzyskaliśmy. Klucz też. Nie miałam pojęcia gdzie się teraz znajduje, czy daleko, czy blisko, czy tam gdzie wtedy. Ale ... wolę nie wiedzieć. I miał na imię Matt. -opowiadała Olivia nie przestając płakać. Czasem musiała się zatrzymywać w mówieniu, ponieważ nie mogła dojść do słowa poprzez płacz.
-Boże ... aż dreszcze mi przeszły. Pieprzony debil. Jak można takie coś zrobić ?! Nie zasługiwał na Ciebie. -powiedział Ross, po czym przytulił Olivię i pocałował ją w czoło.
-Gdybym go zobaczyła kiedykolwiek. Nie wiem co bym ze sobą zrobiła ...
-Słuchaj, może żebyś się nie smuciła, pójdziemy tam, gdzie nocuję, czyli do mojego przyjaciela. Poznasz go, on jest mocno inny niż twój były, a też ma na imię Matt.
-Mogę iść tak ubrana ?
-Jasne, dlaczego nie ?
-To dobrze. Poprawię tylko makijaż. -Olivia poprawiła makijaż, poszli na korytarz, ubrali buty, Olivia wzięła swoją torebkę. Ross wziął dwa kosze z pikniku w jedną rękę, a Olivia wzięła jeden kosz. Wyszli z domu, Olivia zakluczyła drzwi i poszli. Szli około dziesięciu minut i za rękę. Gdy dotarli, Ross wpisał kod na domofonie i weszli. Przyjaciel Ross'a mieszkał na czwartym piętrze, czyli ostatnim. Gdy byli na trzecim. Ross rzekł:
-Tak w ogóle to on się nazywa Matt. A tak dokładnie to Matt Collins. -powiedział Ross, po czym Olivia stanęła.
-Co się stało ? Już się zmęczyłaś ? -zaśmiał się Ross.
-Nie ... To nie możliwe. Ale ... przecież może być dużo osób o tym imieniu i nazwisku. No, na pewno tak jest. -mówiła pod nosem Olivia, a jednak Ross ją słyszał.
-Mówiłem Ci, że on jest całkiem inny niż twój były. -powiedział pocieszająco Ross. Wreszcie dotarli do drzwi. Ross zadzwonił do drzwi. Drzwi otworzyły się. W drzwiach stał wysoki brązowowłosy mężczyzna.
-Nie ! Nie myliłam się ! - Krzyknęła ze łzami w oczach Olivia, położyła kosz na podłogę i zbiegła schodami na dół.
~*~
Jest już Rozdział 4 *.*
Wow <3
Aż sama się dziwię, że tak szybko go napisałam
Nie za długi, ale jest :)
Tak w ogóle jak wam się podoba rozdział ?
Czy długo minie zanim Liv odezwie się do Jason'a ?
Jak się potoczą dalsze sprawy z Matt'em ?
Możecie zerknąć na zakładkę "Bohaterowie". Dodałam Matt'a. Kojarzycie go może ? Jest to Paul Wesley. Kocham go po prostu <3 Występuje w "Pamiętnikach Wampirów". Gra tam dobrą rolę. U mnie niestety złą :D A może coś się zmieni ?
Dziękuję wam za meega dużo wyświetleń <3 Kocham was <3 Alee ... Nie żeby coś .. Mało komentarzy :( To mnie martwi. :( Mam ustawione, że może komentować każdy. Nawet ten, który nie ma konta. Więc prosiłabym o słowo, dwa :/. Nic więcej :*. Dla was chwilka, a dla mnie dużo to znaczy :). Ale nikogo oczywiście nie zmuszam ;).
Chciałabym was zaprosić na blogi wspaniałych blogerek <3
KLIK
KLIK
Dołączajcie do obserwatorów (będziecie mieli wszystko na biężąco)
Komentujcie !!! <3
To mnie motywuje do kolejnego działania :*
~Liv
Skończyli oglądać po 17.00.
-Ale piękny film, naprawdę. -stwierdziła Olivia.
-A no, zgadzam się. - zgodził się Ross. Ross spojrzał na Olivię i ją pocałował. Gdy się całowali, ktoś wszedł do pokoju.
-OLIVIA ! Jest do sprzątnięcia zmywarka. Pomóż mi.
-Ty nie możesz jej sprzątnąć sam ?
-Co ci szkodzi ? Już do kuchni.
-Jezu dobra. Tylko bez spin.
-Pomogę Ci. -powiedział Ross wstając z łóżka.
-Nie, nie. Ty chłoptasiu zostajesz tutaj, -rozkazał Jason Rossowi wskazując na niego palcem. Olivia przewróciła oczami, a Ross się zaśmiał.
-Czego się śmiejesz ? Jeśli ją zranisz, gwarantuję Ci, że Ci tak pieprznę, że będziesz pięć dni bez muzyki tańczył. Chyba wiesz o co chodzi. -zagroził Jason.
-JASON ! Ogarnij się ! -skrzyczała Jason'a Olivia. -Miałam Ci pomóc w zmywarce, chodźmy w końcu. -gdy Olivia i Jason byli już w kuchni, Olivia otworzyła zmywarkę.
-Przecież tu są naczynia brudne. -powiedziała Olivia marszcząc dwie brwi.
-No co ty ? Chciałem się tylko Ciebie zapytać kiedy on sobie idzie.
-Jason ... Jak ty się w ogóle zachowujesz ?! Też mam swoje życie, rozumiesz ? Jeśli chcesz dla mnie dobrze, to się lepiej do mnie nie odzywaj. -powiedziała Olivia, po czym wyszła z kuchni i trzasnęła drzwiami i otworzyła drzwi do swojego pokoju.
-Jejku bardzo bardzo bardzo bardzo przepraszam za mojego brata. Jest taki okropny.
-Nic się nie stało ... naprawdę. Jego tekst mnie rozwalił haha. -zaśmiał się Ross.
-Jest taki między innymi dlatego, bo ... miałam chłopaka ... -mówiła niepewnie Olivia. -poznałam się z nim, gdy miałam piętnaście lat. Skończyłam z nim gdy miałam lat siedemnaście. Byliśmy szczęśliwi. Niestety ... przychodziłam do domu z siniakami, Okłamywałam mamę, że to przez karate. Bo chodziłam wtedy na karate. Lecz to nie było przez karate. On mnie bił. Dowiadywałam się, że mnie zdradza. Wcześniej, przed tym wszystkim byłam tak głupia, myślałam. że będziemy razem na zawsze, że to miłość mojego życia i dałam mu klucze do mojego domu. Pewnego dnia, gdy mój brat był na jakimś tam wyjeździe ze znajomymi za granicą, mama w pracy, a ja w szkole ... Bo chodziliśmy razem do szkoły. Tego dnia w szkole go nie było. Gdy mnie bił i tym podobne ... Próbowałam mu odebrać klucze. Gdy go prosiłam, za każdym razem mnie uderzał. Wracając do tego ... Gdy nie było go w szkole, cieszyłam się, że go nie zobaczę przynajmniej w tym dniu i będę mogła być spokojna. Lecz ... Gdy wróciłam ... zastałam moją mamę i mojego brata załamanych. Mama płakała. Spytałam się mamy co się stało, a ona ledwo co odpowiedziała: "Ktoś się wkradł i ukradł nam dziesięć tysięcy złotych!". Serce mi stanęło, gdy to usłyszałam. Wiedziałam, że to on. Chwyciłam za komórkę, zadzwoniłam na policję, podałam jego adres, imię, nazwisko i wszystko co potrzebne. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło. Pieniądze odzyskaliśmy. Klucz też. Nie miałam pojęcia gdzie się teraz znajduje, czy daleko, czy blisko, czy tam gdzie wtedy. Ale ... wolę nie wiedzieć. I miał na imię Matt. -opowiadała Olivia nie przestając płakać. Czasem musiała się zatrzymywać w mówieniu, ponieważ nie mogła dojść do słowa poprzez płacz.
-Boże ... aż dreszcze mi przeszły. Pieprzony debil. Jak można takie coś zrobić ?! Nie zasługiwał na Ciebie. -powiedział Ross, po czym przytulił Olivię i pocałował ją w czoło.
-Gdybym go zobaczyła kiedykolwiek. Nie wiem co bym ze sobą zrobiła ...
-Słuchaj, może żebyś się nie smuciła, pójdziemy tam, gdzie nocuję, czyli do mojego przyjaciela. Poznasz go, on jest mocno inny niż twój były, a też ma na imię Matt.
-Mogę iść tak ubrana ?
-Jasne, dlaczego nie ?
-To dobrze. Poprawię tylko makijaż. -Olivia poprawiła makijaż, poszli na korytarz, ubrali buty, Olivia wzięła swoją torebkę. Ross wziął dwa kosze z pikniku w jedną rękę, a Olivia wzięła jeden kosz. Wyszli z domu, Olivia zakluczyła drzwi i poszli. Szli około dziesięciu minut i za rękę. Gdy dotarli, Ross wpisał kod na domofonie i weszli. Przyjaciel Ross'a mieszkał na czwartym piętrze, czyli ostatnim. Gdy byli na trzecim. Ross rzekł:
-Tak w ogóle to on się nazywa Matt. A tak dokładnie to Matt Collins. -powiedział Ross, po czym Olivia stanęła.
-Co się stało ? Już się zmęczyłaś ? -zaśmiał się Ross.
-Nie ... To nie możliwe. Ale ... przecież może być dużo osób o tym imieniu i nazwisku. No, na pewno tak jest. -mówiła pod nosem Olivia, a jednak Ross ją słyszał.
-Mówiłem Ci, że on jest całkiem inny niż twój były. -powiedział pocieszająco Ross. Wreszcie dotarli do drzwi. Ross zadzwonił do drzwi. Drzwi otworzyły się. W drzwiach stał wysoki brązowowłosy mężczyzna.
-Nie ! Nie myliłam się ! - Krzyknęła ze łzami w oczach Olivia, położyła kosz na podłogę i zbiegła schodami na dół.
~*~
Jest już Rozdział 4 *.*
Wow <3
Aż sama się dziwię, że tak szybko go napisałam
Nie za długi, ale jest :)
Tak w ogóle jak wam się podoba rozdział ?
Czy długo minie zanim Liv odezwie się do Jason'a ?
Jak się potoczą dalsze sprawy z Matt'em ?
Możecie zerknąć na zakładkę "Bohaterowie". Dodałam Matt'a. Kojarzycie go może ? Jest to Paul Wesley. Kocham go po prostu <3 Występuje w "Pamiętnikach Wampirów". Gra tam dobrą rolę. U mnie niestety złą :D A może coś się zmieni ?
Dziękuję wam za meega dużo wyświetleń <3 Kocham was <3 Alee ... Nie żeby coś .. Mało komentarzy :( To mnie martwi. :( Mam ustawione, że może komentować każdy. Nawet ten, który nie ma konta. Więc prosiłabym o słowo, dwa :/. Nic więcej :*. Dla was chwilka, a dla mnie dużo to znaczy :). Ale nikogo oczywiście nie zmuszam ;).
Chciałabym was zaprosić na blogi wspaniałych blogerek <3
KLIK
KLIK
Dołączajcie do obserwatorów (będziecie mieli wszystko na biężąco)
Komentujcie !!! <3
To mnie motywuje do kolejnego działania :*
~Liv
